poniedziałek, 4 listopada 2019

Love me green Energetyzujący body scrub

Kocham, kocham i jeszcze raz kocham peelingi do ciała. Jeśli jeszcze do tego oczarują mnie zapachem to już pełnia szczęscia. Kocham zapachy cytrusowe- notebene tego typu nuty maja działanie antydepresyjne, co przy teraźniejszej aurze na zewnatrz jest bardzo wskazane.



Ten energetyzujący scrub do ciała posiada certyfikat ECO cert, a firma chwali go jako organiczny.

Co wiec znajdziemy w składzie:
SUCROSE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLICERIDE, CITRUS AURANTIUM DUCLIS(ORANGE) PEEL OIL, SILICA, LAURYL GLUCOSIDE, POLYGLYCERYL-2-DEPOLYHYDROXYSTEARATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, GLYCERIN, AQUA, ASRGANIA SPINOSA SHELL POWDER, MEL/LOTUS OFFICINALIS EXTRACT, CARICA PAPAYA (PAPAYA) FRUIT EXTRACT, POTASIUM SORBATE, CITRIC ACID, LIMONENE, LIBNALOOL, CITRAL, GERANIOL, COUMARIN

Cukier- substancja ścierajaca w peelingu
Trójgliceryd kaprylowo-kaprylowy- emolient, tworzy film zapobiegajacy odparowywaniu wody, ułatwia poślizg
Olejek neroli- działa oczyszczająco i kondycjonujaco. wmacnia ściany naczyń
krzemionka- ma działanie czyszczące i polerując, stabilizuje emulsje
poliglukozyd laurylowy- działanie myjące, emulgator , substancja łagodna dla skóry
diester kwasu polihydroksystearynowego i poliglicerolu- substancja zwilżająca, emulgator, ułatwia usuwanie zanieczyszczeń
olej arganowy- działa wygładzająco i ujędrniajaco, regenerujem wspomaga odnowe komórek
gliceryna- dzialanie nawilżające, wiąże wodę
nasiona drzewa arganowego- działanie ścierające
wyciąg z owoców papai- emolient, działa też ujędrniająco, rozjaśniająco i oczyszczająco.
sorbitian potasu- substancja konserwująca
kwas cytrynowy- konserwuje


Skład jest bardzo bogaty w substancje kondycjonujące skórę. Jest też wiele substancji oczyszczających. Faktycznie po użyciu peelingu skóra jest bardzo gładka. To peeling z cyklu mocnych zdzieraków. Ma przepiękny pomarańczowy zapach. Dla miłośniczek cytrusów jak znalazł. Pozostawia na skórze film. Dzięki temu używanie balsamu jest zbędne. Dla mnie to naprawdę świetny peeling. Dobry skład, bez zbednych zapychaczny. Firma naprawdę postarała się o formułę.

Kosztuje 69 zł za 200ml Może nie należy do najtańszych scrubów, ale trzeba wziąść pod uwagę,że otrzymanie ecocertu też swoje kosztuje.
Absolutnie polecam.

piątek, 1 listopada 2019

Thermi żel pielęgnacyjno łagodzący

W prawdzie sezon poparzeń słonecznych mamy już za sobą, ale zaczynamy sezon bardziej intensywnej pielęgnacji. Jesień to królowa zabiegów mocno regenerujących. W tym okresie warto korzystać z zabiegów na bazie kwasów, zabiegów laserowych. czy mezoterapii .Większość z tych zabiegów polega na kontrolowanym uszkodzeniu skóry w celu jej intensywnej regeneracji.

Na rynku jest wiele specyfików regenerujacych skórę. Z wielkim zaciekawieniem podeszłam do żelu łagodzącego o ktorym dzisiaj słów kilka.

Thermi żel pielęgnacyjno łagodzący.


Opis producenta

... to produkt o kompleksowym działaniu. Pielęgnuje i chroni skórę narażoną na oparzenia, odmrożenia i otarcia, skłonną do podrażnień i odleżyn. Dzięki zastosowaniu wysokiej jakości składników działa łagodząco i kojąco, nawilża skórę oraz zapobiega nadmiernemu wysuszeniu. 

Rzućmy więc okiem na skład:
aqua, glycerin, propylen glycol, ethanol, trethanolamine, carbomer, 1-methylnicotamine chloride, methylparaben, eucalypthus globulus leaf oil.

Gliceryna o działaniu nawilżającym.
Glikol propylenowy- zwiększa penetracje innych składników, substancja konsystencjotworcza, rozpuszczalnik.
Etanol- zwiększa penetracje składników, działa antybakteryjnie , przyspiesza wchłanianie kosmetyku,
Trójetaloamina- reguluje pH kosmetyku( dopuszczony do stosowania w niskich stężeniach),
Carbomer- wpływa na gęstość i lepkość preparatu,
chlorek 1 -metylonikotynamidu - związek o działaniu przeciwzapalnym, stosowany w preparatach na skórę z AZS i łuszczycą,
metylparaben-konserwant,
olejek eukaliptusowy- działa antyseptycznie i odświeżająco, przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowao, przeciwzapalnie.


Powiedziałabym, że skład jest dość ubogi jeśli chodzi o działanie łagodzące. Formuła tak naprawdę opiera się o molekułę regen7. Ma on udowodnione badaniami działanie łagodzące skóre, choc tak naprawdę jego innowacyjność doceniona została w przeciwdziałaniu wypadania włosów i odżywiania mieszków włosowych.

Żel ma przystępną cenę. Dostępny jest w aptekach za około 10 zł. Warto go wyprobować jeśli masz skórę skłonną do podrażnień i słabo tolerujesz kosmetyki. Bardzo szybko się wchlania nawet przy nałożeniu grubszej warstwy. Stosowałam go zarówno na skórę świeżo opaloną, jak i podrażnioną po mezoterapii mikroigłowej. W jednym i drugim przypadku nie podrażnił dodatkowo mojej skóry. Jego działanie łagodzące i nawilżające jest jednak znikome i nie liczyłabym tu na cuda.

piątek, 25 października 2019

Basiclab odżywka do włosów blond

Blond na głowie jest jak mercedes. Zwłaszcza włosy rozjaśnione. Są one szczególnie podatne na zniszczenia. bardz często blond włosy są rownież suche na końcach.  ja kocham chlodne odcienie blondu. Zależy mi wiec także na tym, żeby moje kosmetyki przyczyniały się do utrzymywania koloru.

Moja oprzygiode z basiclab rozpoczęła się po jednym spotkaniu blogerskim. Z wielką przyjemnością sięgnęłam po tą odżywkę, gdyż ta do włosów suchych sprawdzała się u mnie rewelacyjnie.

Wersja do włosów blond ma bardzo delikatne, fioletowe zabarwienie.W swoim składzie posiada kompleks magnezowy, ekstrakt z rumiankui sok z aloesu.
Jak wszystkie kosmetyki Basic lab jest w opakowaniu z pompką, co dla mnie jest dużym atutem i ułatwia dozowanie. Po pierwsze nie marnujemy produktu. Pompka jest tak skonstruowana, że przy jej pomocy zuzywany produkt prawie do samego końca.

Włosy natychmiast po nałożeniu stają się miękkie. Delikatnymiu ruchami z góry do dołu staram się wmasować odżywkę w końce. Nie obciąża, a jedocześnie nadaje włosom miękkość i gładkość. Przy wilgosci, która panuje w niektóre, jesienne dni niesttey muszę dodatkowo używać produktów termicznych do modelowania włosów.
Nie mniej jednak uważam, że to świetna odżywka. Dostarcza moim włosom to czgeo potrzebują, a zbędnie ich nie obciąża.


odżywka ma pojemność 300 ml i wystarcza mi na około 4-5 miesięcy stoswoania, przy włosach do ramion.

Wszystkie produkty Basic Lab można zakupić w aptekach m.in ZikoApteka czy Super-pharm.Kosztuje koło 50 zł.

poniedziałek, 14 października 2019

Relacja ze spotkania blogerek i upominki

Przychodzę dzisiaj do Was z relacją ze spotkania blogerek, które było w sierpniu.... tak wiem. Wpadłam znów w wir zajęć i zajątek. Dodatkowo zepsuł mi się tablet. A ponieważ całe życie mam za dużo czasu wolnego to postanowiłam pójść na studia. Także teraz nie tylko doba jest za krótka, ale i cały tydzień.

Wracając do tematu. Spotkanie odbyło się w 31 sierpnia. Spotkałyśmy się w pizzerii Banolli. Jak zawsze były plotki. Tym razem odwiedziły nas też Panie z nieznanej mi wcześniej marki Uzdrovisko.
Można było sluchać ich bez końca. Kobiety pełne pasji i wiedzy. To kosmetyki tworzone przez osoby z pasją w sercu. Życzę wielu sukcesów :)






Ponadto wiele firm obdarowało nas prezentami.





FMGroup,

 Arashe Parfume


 Yasumi,






 SheFoot,








 Cuccio,


 Rapid White,





Z wieloma firmami mam styczność po raz pierwszy. Już nie mogę się doczekać wyprobowania pewnych kometyków mimo iż straram się narazie denkować no i ogarnąć jakoś to wszystko :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Denko lipcowe

W lipcu to mi się nawet udało. Nie do wiary, że czas tak leci, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca wakacji.Trzeba wykorzystywać ostatnie dni pogody. Ale wracając do tematu . Pokaże Wam jak poszło lipcowe zużycie.


1. Tołpa nawilżający żel pod prysznic- żel jak żel. Bardzo ładny i delikatny zapach. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Zresztą mam raczej dobre relacje z Tołpą 

2.Marion hialuronowe serum do twarzy- mam mieszane uczucia, tzn nie był to ani zły, ani świetny kosmetyk 

3.Nutka emulsja do higieny intymnej- więcej w recenzji. Emulsja wydajna, nie podrażnia.

4.Szampon i odżywka InSight- Recenzja pojawiła się już dawno. Ciężko było zdenkować, bo co chwilę miałam ochotę na coś nowego.

5.Garnier bananowa maska do włosów Maska doczekała się obszerniejszego opisu. Świetnie się sprawdzała. Bardzo wydajna. Ma dobrą cenę. Pozostawia na włosach fajny, bananowy zapach.

6.Biolonica krem do twarzy na noc. Kremy Biolonica, również już recenzowałam.

7.Vichy transparentny puder- kolorówkę wyjątkowo trudno się zużywa. A dobić do dna pudru to już sukces ;)

8.Oranic Shop peeling bambusowy- to moje ulubione peelingi. Dobre składy, fajne zapachy. Niezmiennie moim ulubionym pozostanie trawa cytrynowa.

9.Siberica peelin do skóry głowy- nie dobił dna. Po prostu się go pozbyłam. Na dłuższą metę zużywanie go stało się uciążliwe


A Wam jak idzie denkowanie ?

niedziela, 4 sierpnia 2019

Bielenda Highlight & contour Płynne rozświetlacze

Zwykle używam rozświetlaczy i róży w formie prasowanej. Zawsze bałam się mokrych produktów. Zdecydowanie łatwiej zrobić nimi plamy. Ale kiedy jak nie podczas lata poszaleć trochę z makijażem. Promienie słoneczne nadają wyrazistości naszym błyszczącym make'upom.

Dziś o rozświetlaczach od arki Bielenda w odcieniu peach i pink.



Urocze małe buteleczki z aplikatorami skrywają urocze rozświetalcze. Jeden w odcieniu brzoskiniowym drugi rożowym. Pierwszy traktowałam jako standardowy rozświetlacz drugi jako róż :) Moja pierwsza aplikacja to był niezły eksperyment, Nie bardzo wiedziałam ile produktu nałożyć i jak rozetrzeć go, by nie było plam.

Szybko przekonałam się jednak, że zabawa nimi jest bardzo prosta. Nabierać trzeba naprawdę małe ilości. Delikatne przyciśniecie pompki absolutnie wystarczy. Nakładałam je ruchem raczej wklepującym niż rozcierającym. Nie chciałam rozcierać podkładu, który był pod spodem. Bałam się, że nie uda się tego ładnie zrobić, a tylko porobię plamy i roztarcia.

Oba kolory są absolutnie przepiękne. Zarówno brzoskwiniowy rozświetlacz jak i róż prezentują się niesamowicie świeżo i dziewczęco.

Ilość, którą widzicie wystarczyłaby na 3 albo 4 makijaże. Ciężko nie wycisnąć za dużo produktu :)


Mega świeże i młodzieńcze kolory. Płynna konsystencja coś między kremową, a żelową. Ładnie się rozprowadzają. Płyną pod palcem. Nie są produktami, które topornie się ciągną. Nie naruszają podkładu i pudru .



Naprawdę świetne rozświetlacze. Bielenda ma również w ofercie płynny bronzer.  Każdy kosztuje około 20-21 zł. Ale są mega wydajne, wystarczą na naprawdę długo.

środa, 31 lipca 2019

Nutka emulsja do higieny intymnej

O higienie intymnej krążą różne opinie. Ja staram się, żeby zawierała przede wszystkim łagodny środek myjący. Nie ufam zbyt pachnącym i zbyt pieniącym się płynom. Parę użyć zazwyczaj weryfikuje, czy jest to kosmetyk dla mnie czy niekoniecznie.  Tą emulsję udało mi się zdenkować.

Nutka Emulsja do higieny intymnej len/echinacea.



Klasyczne opakowanie jak na kosmetyk tego typu. Pompka zdecydowanie ułatwia aplikację pod prysznicem. 1 pompka zdecydowanie wystarcza. Dzięki temu emulsja jest bardzo wydajna. Bardzo muszę używać jakich produktów do higieny intymnej używaniem. Nie mogę pozwolić sobie na agresywne środki myjące, b bardzo szybko występuje u mnie podrażnienie i nawroty infekcji. Nie mogę powiedzieć, żeby ten produkt jakoś super korzystnie wypłynął pielęgnacyjnie. Jedno jest pewne zapewne nie szkodził. Delikatny zapach, słabe pienienie to dla mnie atuty tej emulsji. Bardzo łatwo ją spłukać dzięki temu resztki produktu nie zostają co mogło by wywołać podrażnienie.
Nie zachwyciła mnie ale to całkiem niezły produkt.

Ma niestandardową pojemność 222 ml i kosztuje około 22 zł.

niedziela, 28 lipca 2019

AA wings 3 steps bronzer róż i rozświetlacz

Dawno nie było kolorówki. Zdecydowanie muszę to dla Was nadgonić. Przecież używam jej niemal codziennie. Ostatnio stawiam na minimalistyczny makijaż oka- czasem tylko tusz, czasem też kreska. Jednak bardzo lubię bawić się rozświetlaczami i różami. Fajnie jak są to skomponowane paletki takie jak AA Wings.


Paletka zachowana w bardzo prostym designie. Lubie prostotę. Złote napisy ładnie komponują się na białym tle dodając całości elegancki.
Moja wersja to dark- choć jako blady twarz, wcale nie uważam, żeby była ciemna.


Z bronzerami to ja się nie lubię. Jakoś zawsze wydaje mi się, że wyglądam jak z plamami na twarzy. Być może nie umiem go dobrać. Być może nie czuję potrzeby modelowania nimi twarzy. Uwielbiam jednak róże i rozświetlacze. Najbardziej lubię się w odcieniach różowych. Nie brzoskiwinie i pomarańcze.  Zdecydowanie lubię suche produkty. Łatwo je rozprowadzać i rozcierać nie tworząc sobie przy tym placków na policzkach. Mam wrażenie, że przy moim typie urody takie kolory dodają świeżości i nawet kiedy jestem przemęczona pobłysk pomaga mi oszukać patrzących ;)


Bronzer idzie trochę w pomarańczowe tony i jakoś nie bardzo pasuje mi tu do całości. Róż ma piękne różowe właśnie tony i idealnie współgra z rozświetlaczem, który też ma ciepła, różowawą barwę. Uwielbiam je i używam prawie codziennie. Z łatwością się nakładają. Nie obsypują pod wpływem pędzla. Są dobrze sprasowane na palecie.

Na stronie producenta paleta ksztuje 39,90.

czwartek, 25 lipca 2019

Bubble Face Mask Oczyszczająca maska bąbelkowa w płacie Eveline

Bąbelkowe maski ostatnio robią furrorę. Są czymś fajnym, gadżetem, bajerem. A my lubimy bajery ;) Z chęcią i ja sięgnęłam po bąbelkową maskę - głownie z ciekawości nad czym takie ochy i achy. Wybrałam wersję oczyszczającą, bo przy tych upałach( które były) miałam odczucie, że moja skóra jest zanieczyszczona i zapchana. Pomyślałam, że maska oczyszczająca dobrze jej zrobi. Mam skórą mieszaną z tendencją do suchej, jednak każdej skórze czasem przyda się oczyszczenie.


Maseczka wzbogacona jest o aktywny węgiel, kwas hialuronowy, ekstrakty z papai, borówki, pomarańczy i cytryny. 


Maseczkę trzeba nałożyć na twarz, przytytrzmać 10-15 minut następnie spłukać pozostałość.

Fakycznie maseczka już po chwili zaczyna bąbelkować i puchnąć na twarzy zmieniająć nas w małego potworka ;)


Używanie jej jest przyjemnie. Nie daje poczucia szczypania, czy jakiegokolwiek dskomfortu. Matuje fakt! Oczyszcza -fakt ! Dlatego zdecydowanie nie polecam jej osobom takim jak ja- skóra normalna , czy sucha może zdecydowanie czuć dyskomfort po użyciu tej maski. Wysuszyła i mocno spięła moją twarz. Myślę, że posiadaczki skóry tłustej będą jednak super zadowolone z działania maski.

niedziela, 21 lipca 2019

Alex Michaelides "Pacjentka"

Dawno książka nie wciągnęła mnie tak żebym wchłonęła ja w jeden dzień.




"Pacjentka" napisana przez Alex Michaelides to thriller ze świetna fabuła. Kobieta zabija swojego męża strzelając mu prosto w twarz po czym milczy. Nie przyznaje się do morderstwa ani nie zaprzecza. Trafia na oddział psychiatryczny. Jest szprycowana lekami, a terapia nie posuwa się do przodu. Na oddział trafia nowy psychoterapeuta Theo, który chce podjąć się terapii Alicji. Jaka jest prawda o morderstwie? Kto zabił Gabriela? Dlaczego Alicja milczy?
Jedno jest pewno zakończenie mnie kompletnie zaskoczyło. Książkę świetnie się czyta. Wciąga nas w historię Alicji i zaskakuje obrotem sprawy. Świetny thriller. Polecam !

czwartek, 18 lipca 2019

Dermena szampon i żel na wypadanie włosów

Wypadanie włosów jest coraz częstszym problemem dzisiaj. Coraz więcej osób narzeka na to, że włosy są coraz rzadsza. Na szczęście na rynku jest dosyć spora oferta kosmetyków mających pomóc w tym problemie. Dziś o zestawie od Dermena.


Ja na szczęście nie mam problemu z wypadającymi włosami, więc zestaw poleciał do osoby, która faktycznie tak problem miała. Ta opinia nie będzie więc dzisiaj moją recenzją :) Ja ją tylko ubieram w słowa.

Jeśli chodzi o szampon- jego konsystencja jest normalna. Nie za rzadka nie za gęsta. Szampon dobrze się pieni, choć nie jest o pienienie typowe dla szamponów z drogerii. Daje uczucie odświeżenia na skórze głowy. Nadmiernie jej nie przesusza. Jednak przy używaniu go konieczne jest używanie odżywki. Włosy po umyciu są tępe i wymagają jej nałożenia.



Żel ma lekką konsystencję . Dzięki czubkowi- aplikatorowi łatwo go nakładać na skórę głowy. Łatwo się wchłania i nie obciąża skóry głowy. Nie powoduje również jej wysuszenia.

Jak wszystko kosmetyki te wymagają regularnego stosowania. Szampon wystarczył na około miesiąc stosowania. Żel na nieco dłużej.

Podsumowując widać poprawę w postaci mniejszej ilości wypadanych włosów. Włosy wciąż jeszcze lecą, ale nie już tak intensywnie jak kiedyś.


wtorek, 16 lipca 2019

Basiclab szampon do włosów blond

O marce Basic lab pisałam Wam już przy okazji recenzji szamponu do włosów cienkich i odżywce do włosów suchych tej firmy.  Jest to marka występująca w aptekach. Wszystkie szampony wyróżniają się zawartością delikatnych środków myjących.
Czym wyróżnia się wg producenta ta wersja?


Działanie
Kompleks Sepitonic M3 (Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate) kompleks minerałów: magnezu, cynku i miedzi dzięki synergistycznemu działaniu zwiększa oddychanie komórkowe o 45% po 1H. Metabolizm komórkowy zostaje przyśpieszony o 34% po 6 H. Kompleks podnosi również skuteczność pozostałych składników aktywnych, którym towarzyszy w specjalistycznych formułach.
Fioletowy barwnik (Acid Violet 43) - kolor antrachinonowy do koloryzacji i pielęgnacji włosów, niweluje żółty odcień blondu.
Wyciąg z owoców winogrona ma właściwości antyoksydacyjne rozjaśniające, przeciwzapalne, gojące, łagodzące, wzmacniające skórę i naczynia krwionośne, nawilżające, oczyszczające i detoksykujące. Korzystnie wpływa na cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu.
Ekstrakt z rumianku - ma silne właściwości rozjaśniające. Przywraca im naturalną jasną barwę, nadaje połysk i elastyczność, ułatwiając ich układanie. W przypadku włosów przetłuszczających się przeciwdziała pojawieniu się łupieżu. A ponadto dzięki zawartości licznych związków mineralnych zapobiega wypadaniu włosów, odżywiając ich cebulki

Szampon jest faktycznie lekko fioletowy. Fioletowe barwniki zawarte w szamponach do włosów blond mają za zadanie neutralizację żółtych tonów pojawiających się z czasem na takich włosach. Szampon jest przeznaczony zarówno do włosów farbowanych jak i naturalnych. Nie jest to typowy, fioletowy szampon. Zawartość barwnika jest tak mała, że swobodnie można wykonywać nim oba mycia. Nadaje się także do codziennego używania. Przy nawet codziennym myciu włosów nie powoduje, że łapią one niebieskawe tony.


Mam wrażliwą skórę głowy, niby się przetłuszcza, ale jednocześnie bardzo szybko ulega przesuszeniu czy podrażnieniu. Szampon nie zrobił mi nic złego. Nie miałam uczucia spięcia, swędzenia. Przy moich rozjaśnianych włosach absolutnych mast have jest odżywka. Absolutnie każdy szampon powoduje, że moje końce są tępe i tu było tak samo. Ale nie ma co się oszukiwać. Wielokrotne rozjaśnianie i tonowanie włosów nie wpływa korzystnie na ich kondycję.

Szampon bardzo ładnie się wypłukuje. ! pompka szamponu wystarcza na 1 mycie. Dzięki temu jest on bardzo wydajny.

Podsumowując
Fajny do codziennego mycia. Nie spowoduje zasiwienia włosów. Przy moim typie włosów i dużej ilości ciepłego barwnika nie daje do końca rady w nadawaniu chłodnego tonu. Nie mogę powiedzieć, że są bardzo żołte, ale mam porównanie z moim ukochanym Milk Shake, który pięknie wybija niechciane, ciepłe refleksy,
Dobrze działa na skórę głowy, jest wydajny, i dobrze się wypłukuje.


Jeśli nie zależy Wam na utrzymywaniu bardzo chłodnego odcienia blond, to będzie to świetna propozycja dla Was.

Szampony dostępne są w aptekach . Z takich popularnejszych znajdziecie je w Ziko, Superpharm czy DOZ.

niedziela, 7 lipca 2019

Pielęgnacja stóp od She Foot

Jestem zakręcona na punkcie stóp- to już może wiecie. Sezon letni sprzyja ich eksponowaniu. JA jednak uważam, że powinny być chociaż minimalnie przygotowane na wskoczenie w klapki. 
Przede wszystkim - usunąć zrogowacenia, wygładzić peelingiem i dobrze odżywić.

Tym razem postanowiłam wypróbować zestaw od She foot



Na pierwszy rzut poszła gąbka - alternatywa dla tarki. Gąbki można używać na mokro i na sucho- ja nigdy nie ścieram stóp na mokro. Naskórek nie powinien być rozmoczony do ścierania.. 


Gąbka jest miękka i ma pół okrągły kształt. Wg producenta ułatwia to docieranie do trudno dostępnych miejsc. Przyznam szczerze, że ciężko mi było przestawić się na taki kształt po latach używania klasycznych tarek. 


Niestety nie specjalnie mnie przekonała, ciężko ją docisnąć do stopy, przy pocniejszych zrogowaceniach. Ale świetnie się sprawdzi o osób z małą ilością problematycznych miejsc. Po użyciu trzeba ją wypłukać i pozostawić do wyschnięcia.


Na drugi rzut poszedł peeling do stóp


Peeling należy wykonać na czyste i wysuszone stopy. Jest naprawdę niezły. Czuć drobinki ścierające. Nie są ani za małe, ani za duże. Bardzo fajnie się rozprowadza. Dodatkowym plusem jest to, że łatwo go wypłukać. Stopy są wygładzone i świeże. Jest zdecydowanie lepszy od tarki :) 

Następnie założyłam skarpetki i zasiadłam do posiadówki. Po 30 minutach ściągnęłam skarpety. Niestety moje stopy potrzebują większego odżywienia. Zdecydowanie jestem zwolenniczką bogatych kremów do stóp. Nie czułam efektu wow po użyciu skarpetek. 

Podsumowując dla mnie peeling jest wart uwagi. Reszta to raczej średniaczki.

A jakie są Wasze ulubione produkty do stóp??
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...