niedziela, 7 lipca 2019

Pielęgnacja stóp od She Foot

Jestem zakręcona na punkcie stóp- to już może wiecie. Sezon letni sprzyja ich eksponowaniu. JA jednak uważam, że powinny być chociaż minimalnie przygotowane na wskoczenie w klapki. 
Przede wszystkim - usunąć zrogowacenia, wygładzić peelingiem i dobrze odżywić.

Tym razem postanowiłam wypróbować zestaw od She foot



Na pierwszy rzut poszła gąbka - alternatywa dla tarki. Gąbki można używać na mokro i na sucho- ja nigdy nie ścieram stóp na mokro. Naskórek nie powinien być rozmoczony do ścierania.. 


Gąbka jest miękka i ma pół okrągły kształt. Wg producenta ułatwia to docieranie do trudno dostępnych miejsc. Przyznam szczerze, że ciężko mi było przestawić się na taki kształt po latach używania klasycznych tarek. 


Niestety nie specjalnie mnie przekonała, ciężko ją docisnąć do stopy, przy pocniejszych zrogowaceniach. Ale świetnie się sprawdzi o osób z małą ilością problematycznych miejsc. Po użyciu trzeba ją wypłukać i pozostawić do wyschnięcia.


Na drugi rzut poszedł peeling do stóp


Peeling należy wykonać na czyste i wysuszone stopy. Jest naprawdę niezły. Czuć drobinki ścierające. Nie są ani za małe, ani za duże. Bardzo fajnie się rozprowadza. Dodatkowym plusem jest to, że łatwo go wypłukać. Stopy są wygładzone i świeże. Jest zdecydowanie lepszy od tarki :) 

Następnie założyłam skarpetki i zasiadłam do posiadówki. Po 30 minutach ściągnęłam skarpety. Niestety moje stopy potrzebują większego odżywienia. Zdecydowanie jestem zwolenniczką bogatych kremów do stóp. Nie czułam efektu wow po użyciu skarpetek. 

Podsumowując dla mnie peeling jest wart uwagi. Reszta to raczej średniaczki.

A jakie są Wasze ulubione produkty do stóp??

piątek, 5 lipca 2019

Czerwcowe denko

W tym miesiącu nie poszalałam . Denko nie jest zbyt duże, ale cały czas staram się zużywać jednak kosmetyki, które mam otwarte. W tym miesiącu zdendkowałam:

1. Milk shake Silver Shine Szampoo- mój ulubiony szampon do włosów blond. Skutecznie eliminuje żółte tony. Jako jedyny, do tej pory używanych przeze mnie, nie wysusza włosów. Cudownie pachnie jagodami i powoduje, że nasze włosy są wciąż w odcieniu chłodnego blondu. Najlepszy z najlepszych.

2.Biolove żel pod prysznic kiwi- bardzo letni, owocow
y żel. Zużywałam go z przyjemnością :)

3.Biolove olejek do masażu piżmo. Oj zdecydowanie mój zapach. Używanie go było przyjemnością. Czasem wmasowywałam go po prostu w ciało, ale do masażu sprawdzał się świetnie. Zapach dość uniwersalny zarówno dla kobiet i mężczyzn. Niestety niefortunnie go postawiłam i jakaś 1/3 mi się wylała... ale chętnie do niego wrócę.

4. Sól bocheńska grapefruitowa- Sezon wannowy póki co mam zamknięty. Zdecydowanie królują teraz orzeźwiające prysznice. Fajna sól, przyjemny zapach.

5. Odżywiająco- nawilżające skarpetki She foot.- szału nie ma, dupy nie urywa. Zdecydowanie wole dobry krem. Konsystencja dla mnie za lekka i nie daje poczucia odżywienia,

6. Medihea; 2 stopniwa maseczka Hydro. Dawno nie byłam tak zadowolona po użyciu maseczki w płachcie. Świetnie nawilżyła, skóra była bardzo gładka. W zestawie z ampułką ceramidową.
Jeszcze raz zdecydowane tak! dla tej maseczki.

7. Be beauty maseczka czarna owca.- Zachwycać się nie będę- fajna, ale nie powaliła mnie na kolana  ;)


Mam nadzieję, że jednak lipiec będzie bardziej owocny w zużycia.

środa, 26 czerwca 2019

Garnier Fructis Hair Food Bananowa maska do włosów

Jak to mówią blond na głowie jest jak mercedes. Byle czego nie użyjesz. Moje włosy są rozjaśnione- przez to bardziej suche i zdecydowanie końce wymagają porządnego odżywienia. Zwykle stosuje odżywki. Mimo wszystko mam włosy cienkie i maski często je przetłuszczają i obciążają.



Banana Hair Food to odżywcza maska do włosów. Przeznaczona do bardzo suchych włosów.
Producent deklaruje 98% składników pochodzenia naturalnego. Można ją stosować na 3 sposoby:
1. Jako odzywkę- nakładasz i spłukujesz
2.Jako maskę- nakładasz na 3 minuty i spłukujesz
3. jako pielęgnacje bez spłukiwania.

Wypróbowałam ją na wszystkie 3 sposoby.
Jako odżywka super się sprawdza. Włosy świetnie się po niej rozczesują. Nie są poplątane. Po wysuszeniu są fajnie wykończone. Nie ma tępych końców.


Użycie jej jako maski zdecydowanie intensyfikuje działanie. Włosy są bardzo odżywione. Wizualnie są ładne i błyszczące.
Jako pielęgnacja bez spłukiwania kompletnie się u mnie nie sprawdziła. Moje włosy były jednak obciążone i wyglądały na lekko przetłuszczone. Być może dawałam za dużo produktu. Jednak taki rodzaj pielęgnacji nie do końca mi odpowiada.

Duże opakowanie jest bardzo wygodne. Zwykły zakręcany pojemnik- wykorzystanie maski do samego końca. Sama konsystencja jest świetna. Nie jest za gęsta, ale nie spływa też z włosów. Ma dość sporo składników odżywczych: masł shea, oliwe z oliwek, ekstrakt z banana, soje, olej kokosowy, olej z awokado.



Bardzo intensywnie pachnie bananem. Zapach utrzymuje się na włosach prawie cały dzień, wiec to maska zdecydowanie dla lubiących ten zapach. Zdecydowanie mam ochotę na inne wersje tej maski.
Spora pojemność 390 ml Cena oscyluje w około 25 zł.


środa, 19 czerwca 2019

Kompleksowa pielęgnacja od Biolonica

Stosowanie całych zestawów kosmetycznych ma zdecydowanie same plusy. Dzięki temu można bardzo realnie ocenić ich wpływ na skórę.

Marka Biolonica dysponuje kremem na dzień, na noc i kremem pod oczy do codziennej pielęgnacji. Przewodnią substancją kosmetyków mają być komórki macierzyste z jabłoni. Wprawdzie zestaw przeznaczony jest dla osób po 30 roku życia, ale mnie nie brakuje wiele. Poza tym mieszkanie w Krakowie i czasem niezbyt higieniczny tryb życia czasem robi swoje.



Substancje czynne w kremie na dzień to przede wszystkim roślinne komórki macierzyste z jabłoni, kwas hialuronowy i ekstrakt z jabłka.  Komórki macierzyste jabłoni towarzyszą wszystkim 3 kremom. W kremie na noc znajdziemy ekstrakt z kolagenu i elastyny oraz olej z nasion jabłka. Krem pod oczy wyróżnia natomiast zawartość ekstraktu z grejpfruta oraz masła shea.

Wszystkie kremy mają świetne opakowanie z pompką. Lubie takie rozwiązania bo po pierwsze nie pozwalają na dopływ powietrza i kosmetyki się tak nie psują. Wszystkie 3 kremy mają dość bogatą konsystencję. Dają poczucie intensywnego nawilżenia i natłuszczenia skóry. Osobiście mam skórę mieszaną w kierunku normalnej, z tendencją do przesuszania przy nieodpowiedniej pielęgnacji.


Ja bardzo polubiłam się z tym zestawem. Idealnie wpisuje się w moją pielęgnacje. Nawilżają, natłuszczają i powodują, że mam poczucie odżywienia skóry.Nie dają uczucia pieczenia czy jakiegokolwiek dyskomfortu. Wchłanialność jest dość dobra mimo cieższej konsystencji. Krem na dzień nie roluje się przy nakładaniu makijażu, co dla mnie jest bardzo ważne. Skóra jest miękka i odżywiona. Ma zdrowy koloryt i jest przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam też zapychania czy zwiększenia ilości zaskórników. Krem od oczy ma dość dużą pojemność jak na standardowe kremy, bo aż 30 ml. Krem na dzień i na noc dość standardowo po 50 ml. Zakupić je można przede wszystkim w sklepie producenta Biolonica.

niedziela, 16 czerwca 2019

DKNY be delicious

Upały męczą. Czas sięgnąć po letnie zapachy. Z czy kojarzy Wam się lato ? Mi ze świeżością, owocami, cytrusami.



Woda perfumowana DKNY DKNY Be Delicious to ponadczasowa kompozycja, której nikt się nie oprze. W nucie głowy zachwyca subtelnym aromatem ogórków, świeżością grejpfruta i upajającą magnolią. Kwiatowe nuty serca przełamano akordami soczystych zielonych jabłek. Za zmysłowy charakter perfum odpowiada natomiast baza zapachu, którą tworzą ciepłe drzewne tony oraz bursztyn. Woda perfumowana DKNY DKNY Be Delicious to Twoja codzienna porcja radości!


Jak wiecie jestem fajką zapachów ciężkich. Kocham piżmo i drzewo sandałowe. Uwielbiam ciężkie oraz lekko męskie nuty. Ale jednak nie w lecie. Są zapachy, które na czas upałów zdecydowanie trzeba odstawić i przerzucić się na inne.


DKNY be delicious jest dla mnie idealną alternatywą. Zapach jest lekki i świeży. Uważam, że mają przyzwoitą trwałość, ale jak każdy zapach najlepiej przetestować na własnej skórze. Dla mne to idealny zapach na lato dodający powera. Zarówno na upalne dni, jak i ciepłe wieczory,

Zamowić możecie je między innymi w drogerii internetowej E-Glamour

wtorek, 11 czerwca 2019

Książki, które inspirują. Jakub Czarodziej Magia zmiany

Są takie książki, które inspirują. Są tacy ludzie, którzy swoją energią zarażają innych. Są też tacy, którzy Cie wkurwią mówiąc prosto z mostu o Twoich błędach.

Ale jedno wiem, że jak Cię ktoś wkurwi i zmotywuje Cię do zmian to działa to tylko na Twoją korzyść.

Na Jakuba Czarodzieja trafiłam przypadkiem. Ktoś gdzieś udostępnił jego filmik. Od razu podpasowała mi energetyka tego faceta. Wali prosto z mostu, pokazuje prawdę o dzisiejszych relacjach i życiu.



Jakub Czarodziej psycholog i specjalista resocjalizacji. Kontrowersyjny, bezkompromisowy, skuteczny. Jego niestandardowe metody pracy pomogły wielu ludziom stanąć na nogi.  Aranżuje ekstremalne sytuacje i doprowadza pacjentów do skrajnych emocji, wyprowadzając ich ze strefy komfortu.Sam wyrwał się z piekła uzależnień. Teraz podaje pomocną dłoń ludziom na życiowych zakręcie. Jego nagrania w internecie oglądają tysiąc fanów.

Książka jest inspiracją. Jest autentyczną historią przypadków ludzi, którzy zboczyli na drogę samozapętlenia i pesymizmu. Jakub pokazuje, że zawsze jest czas na zmiany tylko musisz podjąć taką decyzję.




Książka naładowała mnie mega pozytywną energią. Następnego dnia wciąż rozmyślałam . Niesamowite jak energie ludzką można przelać na papier. To nie jest pozycja dla ludzi, którzy oczekują głaskania po główce. To wyzwanie. Przekraczanie swoich granic. Zmiana siebie na lepsze.


A Ty? Jesteś gotów wyjść ze swojej strefy komfortu ?

Do mnie ten człowiek przemawia. I to jest najważniejsze.


Ja swój egzemplarz kupiłam na  stronie EMPIKU .

I wiecie co ? Chciałabym, żeby kiedyś ten człowiek stanął na mojej drodze i porządnie mnie wkurwił.

piątek, 7 czerwca 2019

Majowe denko

Denko jak zawsze motywuje do zużywania :) Dzisiaj o majowych zużyciach. Wiele ich nie było, ale zainspirowana Dominika z Kosmetyczne Szaleństwo postanowiłam nic nie wyciągać na wannę, dopóki nie zużyję zapasów. Tak więc co zużyłam w maju:)



1. O2 Skin krem - recenzowałam go już dawno, potem wrzuciłam go do torby na siłownie i zdenkowanie go troszkę mi zajęło. Dobrze go wspominam. Świetnie nawilżał. W przygotowaniu mam inne kremy tej produkcji :)

2. AA Vegan fresh podkład. Nie doczekał się recenzji. Bardzo fajny podkład. Ma niezłe krycie. Zdecydowanie działa nawilżająco. Nie zapycha i nie tworzy efektu maski.

3.Czarne mydło marokańskie z arganem. Jak dotąd nie spotkałam bardziej konkretnego produktu.Połączony z rękawicą kesha można wykonać porządny peeling.

4.AA płyn micelarny. Micel jak micel. Dobry, świetnie zmywa, nie szczypie w oczy.

5. ECOLAB żel pod prysznic Męczyłam go bardzo długo. Zupełnie mnie nie zachwycił Zużyłam bo zużyłam.

6.Maska do skóry głowy z Kerastase. Jeden z lepszych produktów do skóry głowy, z którym miałam styczność. Świetnie łagodzi i nawilża skórę głowy. Idealna dla osób z krótkimi włosami, ale nie tylko.

7.Mleczko termiczne Aura Botanica Kerastase Świetne mleczko termiczne z ekologicznej serii od Kerastase. Zdecydowanie dobrze robiło moim włosom, które przy każdym myciu poddawane są działaniu suszarki. Ma swoją cenę, ale jest mega wydajne.

8. Peeling Organic Shop Papaja. Uwielbiam te peelingi o wersji z papają akurat nie pisałam. Fajny, bardzo neutralny zapach, który powinien podpasować każdemu. Niezmienie uważam, że to swietne peelingi w przysępnej cenie.

9.Maseczka Food For Skin z Lidla. Bardzo fajna maseczka. 2 saszetki w bardzo przystępnej cenie. Każda z nich to maska- peeling. Fajna jakoś, niska cena- warte wypróbowania.

10. Maseczka Eveline Buble face maska oczyszczająca. Doczea się niebawem szerszej recenzji. Jedno jest pewne- oczyszcza.



środa, 5 czerwca 2019

Kubek termiczny dla kobiety pracującej

Szybki poranek, przywdziewam byle , jednocześnie wciągając majtki na tyłek i myjąc zęby. Znacie to ? Myślę, że to dość częsty obrazek z naszych domach. Żyjemy w biegu, niejednokrotnie tocząc codziennie rano bitwę w budzikiem.
Nie wiem, jak Wy ale ja zdecydowanie jestem kawoszem. Uwielbiam zapach kawy w rana. Pijam czarną, klasyczną kawę, która stawia mnie na nogi. Zdarza mi się nie zdążyć spokojnie usiąść i wypić kawę. Ja to całe życie jestem w biegu, zalatana i wiecznie gdzieś pędząca ;)
W moim świecie spokojna kawa to luksus. Ba.. ciepła kawa to rzecz, z której dawno już temu musiałam zrezygnować :)

Wiele razy nie miałam czasu wypić swojego "porannego nektaru bogów" pędząc do auta tylko dlatego,że nie miałam odpowiedniego kubka. Czasem moja trasa samochodem jest na tyle długa,  że zdążyłabym wypić ją po drodzę. Na rynku jest cały przegląd kubków termicznych. Przerobiłam już wszelkie jednorazowe przygody z kubeczkami tzw firmówkami. Albo to ciekło, albo też zapomniało, że ma trzymać ciepło ;)

W moje ręce wpadł kubek od TERMOKUBKI Opowiem Wam o nim.


Powiecie kubek jak kubek, ma trzymać ciepło i tyle. Nie do końca. Uważam, że powinien być także praktyczny.

Oczywiście jako kobieta lubię jak coś jest ładne. Uważam, że model Sterling od Termokubki, jest bardzo prosty i elegancki, a ja lubię proste i eleganckie rzeczy.


Bardzo lubię jak coś jest tylko moje. Kubek możemy spersonalizować przez grawer. Możesz tam nanieść swoje imię, sentencję która Cię motywuje czy cokolwiek chcesz :) Wtedy kubek staję się właściwie TWÓJ.


 Znam bardzo mało mega uporządkowanych kobiet. Myślę, że większość z nas, matek, czy kobiet pracujących tak samo jak ja jest wiecznie zalatana, a nasza torebka jest pojemnikiem na absolutnie niezbędne rzeczy od super ważnych dokumentów po nożyki do wyrzynarki. Podejrzewam, że tak samo jak ja, Drogie Panie, w locie wrzucacie wszystko do torebki. A tu bach. Super ważne dokumenty zalane przez kawę, herbatę, wodę... no way... zdarzyło się prawda ? Nie wiem, kto jest projektantem tego kubka, ale zdecydowanie wyszedł na przeciw nam. Kubek posiada zabezpieczenie przed otwarciem. Możesz rzucać swoją torebką lub plecakiem, z taką samą częstotliwością jak do tej pory.Kojarzycie sytuację kiedy jedziecie samochodem, nagle ostre hamowanie i wszystko wypada z Waszej oczywiście nie zapiętej torebki ? Wraz z kubkiem oczywiście. Mój przeżył i faktycznie się nie otworzył- dzięki Bogu, bo czekałoby mnie pranie auta.


Uwielbiasz gorącą kawę, ale masz na pokładzie małego szkraba?  Ewentualnie w Torebce masz jednocześnie gorącą kawę i zimne lody ? Nie szkodzi . Kubek z zewnątrz jest chłodny, mimo gorącego wnętrza.

Maksymalny czas trzymania ciepła jaki udało mi się przetestować to 5 godzin. Kawa i herbata była bardzo ciepła. Po 2 godzinach nadal wrzątek.

Podsumowując.
To naprawdę świetny kubek, który spełnia moja oczekiwania. Jest wygodny, szczelny i przede wszystkim trzyma ciepło.

poniedziałek, 27 maja 2019

Eveline laseczka na tkaninie Aloe Vera

Na tablice tym razem poszla maseczka w placie od Eveline. Maseczka z serii inspirowanej pielegnacja azjatycka.
Jesy to wersja maseczki , ktora ma koic i nawilzac. Jak juz wiecie bardzo lubie maseczki w płacie bo moge ich uzywac przy tzw okazji.

Sposob użycia jest dosc standardowy. Plat nakładamy na 15-20 minut na skórę, a potem juz tylko cieszyć sie pieknym wygladem ;)

Po użyciu maseczki skora byla nawilzona , wyraznie złagodzona. Daje szybkie poczucie ulgi na twarzy. Ma normalną cenę między 8 a 10 zł. Chętnie kiedyś do niej wrócę.

piątek, 17 maja 2019

Spotkanie blogerek 27.04.2019. Relacja i upominki.

Po raz kolejny miałam okazje spotkać się z dziewczynami na pogaduchy :) Spotkałyśmy się w restauracji Siódme niebo, którą już kiedyś odwiedziłyśmy. Jak zwykle końca nie było w pogaduchach nie tylko kosmetycznych, ale i życiowych. Pisałam Wam kiedyś, że klimat i wystrój restauracji bardzo mi odpowiadał. Jedzenie jest przepyszne. 

Spotkałyśmy się w naszym stałym gronie :) 

Towarzyszyły mi Dominika, Aldona, Mariola, Kornelia i Kasia

Jedzenie jak zawsze było przepyszne.







Zostałyśmy hojnie obdarowane przez firmy.

She foot Bardzo lubię ich kremy do stóp

Jadwiga. Jestem bardzo ciekawa peelingu enzymatycznego.
Trzy oleje od Naturalny olej.

Dermena i zestaw na wypadanie włosów.


CroEn to ekoloiczne środki czystości.
 Tołpa zadba o formę na lato.

Avebio to dla mnie kolejna nowa marka. Z niecierpliwościa czekam na otwarcie :)

 So chic podarowało nam zapach, kolorowkę i lakiery do paznokci :)

Bielenda postawiła na make up :)



 Podarunku od drogerii Rossmann. Ten żel pod prysznic pachnie jak Monte :)

Eos przesłało dla nas krem do rąk i balsam do ust.

Tradycyjnie już firma Eveline obdarowała nas hojnie zarowno w pielęację jak i kolorówkę :)
 Fenix Jewellery to firma zupełnie mi nie znana. 
 Moja butelka podarowała nam cudowną butelkę termiczną na zimne i gorące napoje.
 Termokubki podarowała nam cudowny kubek termiczny.  Jest spersonalizowany dzięki indywidualnemu grawerowi.

02 skin i cały zestaw do pielęgnacji twarzy

 Biolonica to tym razem zestaw kremów na dzień i na noc 
 Firma Revers to dla mnie nowa marka kolorówki. Prawie od razu zabrałam się za testy.
 Bioleev i kolejne nowości :) kwas hialuronowy, skwalan i masło do ciała :)
 Equlibra podarowała m. in. serum, którego jestem bardzo ciekawa.


Sól bocheńska to umilacze kąpieli.
 Wcierka od Na piękne włosy

Bi-es zadbała o zapachy



Jak zawsze wspólnie spędzony czas minął zbyt szybko. Nie mogę się już doczekać następnego babskiego spędu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...