poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Denko lipcowe

W lipcu to mi się nawet udało. Nie do wiary, że czas tak leci, że wielkimi krokami zbliżamy się do końca wakacji.Trzeba wykorzystywać ostatnie dni pogody. Ale wracając do tematu . Pokaże Wam jak poszło lipcowe zużycie.


1. Tołpa nawilżający żel pod prysznic- żel jak żel. Bardzo ładny i delikatny zapach. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Zresztą mam raczej dobre relacje z Tołpą 

2.Marion hialuronowe serum do twarzy- mam mieszane uczucia, tzn nie był to ani zły, ani świetny kosmetyk 

3.Nutka emulsja do higieny intymnej- więcej w recenzji. Emulsja wydajna, nie podrażnia.

4.Szampon i odżywka InSight- Recenzja pojawiła się już dawno. Ciężko było zdenkować, bo co chwilę miałam ochotę na coś nowego.

5.Garnier bananowa maska do włosów Maska doczekała się obszerniejszego opisu. Świetnie się sprawdzała. Bardzo wydajna. Ma dobrą cenę. Pozostawia na włosach fajny, bananowy zapach.

6.Biolonica krem do twarzy na noc. Kremy Biolonica, również już recenzowałam.

7.Vichy transparentny puder- kolorówkę wyjątkowo trudno się zużywa. A dobić do dna pudru to już sukces ;)

8.Oranic Shop peeling bambusowy- to moje ulubione peelingi. Dobre składy, fajne zapachy. Niezmiennie moim ulubionym pozostanie trawa cytrynowa.

9.Siberica peelin do skóry głowy- nie dobił dna. Po prostu się go pozbyłam. Na dłuższą metę zużywanie go stało się uciążliwe


A Wam jak idzie denkowanie ?

niedziela, 4 sierpnia 2019

Bielenda Highlight & contour Płynne rozświetlacze

Zwykle używam rozświetlaczy i róży w formie prasowanej. Zawsze bałam się mokrych produktów. Zdecydowanie łatwiej zrobić nimi plamy. Ale kiedy jak nie podczas lata poszaleć trochę z makijażem. Promienie słoneczne nadają wyrazistości naszym błyszczącym make'upom.

Dziś o rozświetlaczach od arki Bielenda w odcieniu peach i pink.



Urocze małe buteleczki z aplikatorami skrywają urocze rozświetalcze. Jeden w odcieniu brzoskiniowym drugi rożowym. Pierwszy traktowałam jako standardowy rozświetlacz drugi jako róż :) Moja pierwsza aplikacja to był niezły eksperyment, Nie bardzo wiedziałam ile produktu nałożyć i jak rozetrzeć go, by nie było plam.

Szybko przekonałam się jednak, że zabawa nimi jest bardzo prosta. Nabierać trzeba naprawdę małe ilości. Delikatne przyciśniecie pompki absolutnie wystarczy. Nakładałam je ruchem raczej wklepującym niż rozcierającym. Nie chciałam rozcierać podkładu, który był pod spodem. Bałam się, że nie uda się tego ładnie zrobić, a tylko porobię plamy i roztarcia.

Oba kolory są absolutnie przepiękne. Zarówno brzoskwiniowy rozświetlacz jak i róż prezentują się niesamowicie świeżo i dziewczęco.

Ilość, którą widzicie wystarczyłaby na 3 albo 4 makijaże. Ciężko nie wycisnąć za dużo produktu :)


Mega świeże i młodzieńcze kolory. Płynna konsystencja coś między kremową, a żelową. Ładnie się rozprowadzają. Płyną pod palcem. Nie są produktami, które topornie się ciągną. Nie naruszają podkładu i pudru .



Naprawdę świetne rozświetlacze. Bielenda ma również w ofercie płynny bronzer.  Każdy kosztuje około 20-21 zł. Ale są mega wydajne, wystarczą na naprawdę długo.

środa, 31 lipca 2019

Nutka emulsja do higieny intymnej

O higienie intymnej krążą różne opinie. Ja staram się, żeby zawierała przede wszystkim łagodny środek myjący. Nie ufam zbyt pachnącym i zbyt pieniącym się płynom. Parę użyć zazwyczaj weryfikuje, czy jest to kosmetyk dla mnie czy niekoniecznie.  Tą emulsję udało mi się zdenkować.

Nutka Emulsja do higieny intymnej len/echinacea.



Klasyczne opakowanie jak na kosmetyk tego typu. Pompka zdecydowanie ułatwia aplikację pod prysznicem. 1 pompka zdecydowanie wystarcza. Dzięki temu emulsja jest bardzo wydajna. Bardzo muszę używać jakich produktów do higieny intymnej używaniem. Nie mogę pozwolić sobie na agresywne środki myjące, b bardzo szybko występuje u mnie podrażnienie i nawroty infekcji. Nie mogę powiedzieć, żeby ten produkt jakoś super korzystnie wypłynął pielęgnacyjnie. Jedno jest pewne zapewne nie szkodził. Delikatny zapach, słabe pienienie to dla mnie atuty tej emulsji. Bardzo łatwo ją spłukać dzięki temu resztki produktu nie zostają co mogło by wywołać podrażnienie.
Nie zachwyciła mnie ale to całkiem niezły produkt.

Ma niestandardową pojemność 222 ml i kosztuje około 22 zł.

niedziela, 28 lipca 2019

AA wings 3 steps bronzer róż i rozświetlacz

Dawno nie było kolorówki. Zdecydowanie muszę to dla Was nadgonić. Przecież używam jej niemal codziennie. Ostatnio stawiam na minimalistyczny makijaż oka- czasem tylko tusz, czasem też kreska. Jednak bardzo lubię bawić się rozświetlaczami i różami. Fajnie jak są to skomponowane paletki takie jak AA Wings.


Paletka zachowana w bardzo prostym designie. Lubie prostotę. Złote napisy ładnie komponują się na białym tle dodając całości elegancki.
Moja wersja to dark- choć jako blady twarz, wcale nie uważam, żeby była ciemna.


Z bronzerami to ja się nie lubię. Jakoś zawsze wydaje mi się, że wyglądam jak z plamami na twarzy. Być może nie umiem go dobrać. Być może nie czuję potrzeby modelowania nimi twarzy. Uwielbiam jednak róże i rozświetlacze. Najbardziej lubię się w odcieniach różowych. Nie brzoskiwinie i pomarańcze.  Zdecydowanie lubię suche produkty. Łatwo je rozprowadzać i rozcierać nie tworząc sobie przy tym placków na policzkach. Mam wrażenie, że przy moim typie urody takie kolory dodają świeżości i nawet kiedy jestem przemęczona pobłysk pomaga mi oszukać patrzących ;)


Bronzer idzie trochę w pomarańczowe tony i jakoś nie bardzo pasuje mi tu do całości. Róż ma piękne różowe właśnie tony i idealnie współgra z rozświetlaczem, który też ma ciepła, różowawą barwę. Uwielbiam je i używam prawie codziennie. Z łatwością się nakładają. Nie obsypują pod wpływem pędzla. Są dobrze sprasowane na palecie.

Na stronie producenta paleta ksztuje 39,90.

czwartek, 25 lipca 2019

Bubble Face Mask Oczyszczająca maska bąbelkowa w płacie Eveline

Bąbelkowe maski ostatnio robią furrorę. Są czymś fajnym, gadżetem, bajerem. A my lubimy bajery ;) Z chęcią i ja sięgnęłam po bąbelkową maskę - głownie z ciekawości nad czym takie ochy i achy. Wybrałam wersję oczyszczającą, bo przy tych upałach( które były) miałam odczucie, że moja skóra jest zanieczyszczona i zapchana. Pomyślałam, że maska oczyszczająca dobrze jej zrobi. Mam skórą mieszaną z tendencją do suchej, jednak każdej skórze czasem przyda się oczyszczenie.


Maseczka wzbogacona jest o aktywny węgiel, kwas hialuronowy, ekstrakty z papai, borówki, pomarańczy i cytryny. 


Maseczkę trzeba nałożyć na twarz, przytytrzmać 10-15 minut następnie spłukać pozostałość.

Fakycznie maseczka już po chwili zaczyna bąbelkować i puchnąć na twarzy zmieniająć nas w małego potworka ;)


Używanie jej jest przyjemnie. Nie daje poczucia szczypania, czy jakiegokolwiek dskomfortu. Matuje fakt! Oczyszcza -fakt ! Dlatego zdecydowanie nie polecam jej osobom takim jak ja- skóra normalna , czy sucha może zdecydowanie czuć dyskomfort po użyciu tej maski. Wysuszyła i mocno spięła moją twarz. Myślę, że posiadaczki skóry tłustej będą jednak super zadowolone z działania maski.

niedziela, 21 lipca 2019

Alex Michaelides "Pacjentka"

Dawno książka nie wciągnęła mnie tak żebym wchłonęła ja w jeden dzień.




"Pacjentka" napisana przez Alex Michaelides to thriller ze świetna fabuła. Kobieta zabija swojego męża strzelając mu prosto w twarz po czym milczy. Nie przyznaje się do morderstwa ani nie zaprzecza. Trafia na oddział psychiatryczny. Jest szprycowana lekami, a terapia nie posuwa się do przodu. Na oddział trafia nowy psychoterapeuta Theo, który chce podjąć się terapii Alicji. Jaka jest prawda o morderstwie? Kto zabił Gabriela? Dlaczego Alicja milczy?
Jedno jest pewno zakończenie mnie kompletnie zaskoczyło. Książkę świetnie się czyta. Wciąga nas w historię Alicji i zaskakuje obrotem sprawy. Świetny thriller. Polecam !

czwartek, 18 lipca 2019

Dermena szampon i żel na wypadanie włosów

Wypadanie włosów jest coraz częstszym problemem dzisiaj. Coraz więcej osób narzeka na to, że włosy są coraz rzadsza. Na szczęście na rynku jest dosyć spora oferta kosmetyków mających pomóc w tym problemie. Dziś o zestawie od Dermena.


Ja na szczęście nie mam problemu z wypadającymi włosami, więc zestaw poleciał do osoby, która faktycznie tak problem miała. Ta opinia nie będzie więc dzisiaj moją recenzją :) Ja ją tylko ubieram w słowa.

Jeśli chodzi o szampon- jego konsystencja jest normalna. Nie za rzadka nie za gęsta. Szampon dobrze się pieni, choć nie jest o pienienie typowe dla szamponów z drogerii. Daje uczucie odświeżenia na skórze głowy. Nadmiernie jej nie przesusza. Jednak przy używaniu go konieczne jest używanie odżywki. Włosy po umyciu są tępe i wymagają jej nałożenia.



Żel ma lekką konsystencję . Dzięki czubkowi- aplikatorowi łatwo go nakładać na skórę głowy. Łatwo się wchłania i nie obciąża skóry głowy. Nie powoduje również jej wysuszenia.

Jak wszystko kosmetyki te wymagają regularnego stosowania. Szampon wystarczył na około miesiąc stosowania. Żel na nieco dłużej.

Podsumowując widać poprawę w postaci mniejszej ilości wypadanych włosów. Włosy wciąż jeszcze lecą, ale nie już tak intensywnie jak kiedyś.


wtorek, 16 lipca 2019

Basiclab szampon do włosów blond

O marce Basic lab pisałam Wam już przy okazji recenzji szamponu do włosów cienkich i odżywce do włosów suchych tej firmy.  Jest to marka występująca w aptekach. Wszystkie szampony wyróżniają się zawartością delikatnych środków myjących.
Czym wyróżnia się wg producenta ta wersja?


Działanie
Kompleks Sepitonic M3 (Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate) kompleks minerałów: magnezu, cynku i miedzi dzięki synergistycznemu działaniu zwiększa oddychanie komórkowe o 45% po 1H. Metabolizm komórkowy zostaje przyśpieszony o 34% po 6 H. Kompleks podnosi również skuteczność pozostałych składników aktywnych, którym towarzyszy w specjalistycznych formułach.
Fioletowy barwnik (Acid Violet 43) - kolor antrachinonowy do koloryzacji i pielęgnacji włosów, niweluje żółty odcień blondu.
Wyciąg z owoców winogrona ma właściwości antyoksydacyjne rozjaśniające, przeciwzapalne, gojące, łagodzące, wzmacniające skórę i naczynia krwionośne, nawilżające, oczyszczające i detoksykujące. Korzystnie wpływa na cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu.
Ekstrakt z rumianku - ma silne właściwości rozjaśniające. Przywraca im naturalną jasną barwę, nadaje połysk i elastyczność, ułatwiając ich układanie. W przypadku włosów przetłuszczających się przeciwdziała pojawieniu się łupieżu. A ponadto dzięki zawartości licznych związków mineralnych zapobiega wypadaniu włosów, odżywiając ich cebulki

Szampon jest faktycznie lekko fioletowy. Fioletowe barwniki zawarte w szamponach do włosów blond mają za zadanie neutralizację żółtych tonów pojawiających się z czasem na takich włosach. Szampon jest przeznaczony zarówno do włosów farbowanych jak i naturalnych. Nie jest to typowy, fioletowy szampon. Zawartość barwnika jest tak mała, że swobodnie można wykonywać nim oba mycia. Nadaje się także do codziennego używania. Przy nawet codziennym myciu włosów nie powoduje, że łapią one niebieskawe tony.


Mam wrażliwą skórę głowy, niby się przetłuszcza, ale jednocześnie bardzo szybko ulega przesuszeniu czy podrażnieniu. Szampon nie zrobił mi nic złego. Nie miałam uczucia spięcia, swędzenia. Przy moich rozjaśnianych włosach absolutnych mast have jest odżywka. Absolutnie każdy szampon powoduje, że moje końce są tępe i tu było tak samo. Ale nie ma co się oszukiwać. Wielokrotne rozjaśnianie i tonowanie włosów nie wpływa korzystnie na ich kondycję.

Szampon bardzo ładnie się wypłukuje. ! pompka szamponu wystarcza na 1 mycie. Dzięki temu jest on bardzo wydajny.

Podsumowując
Fajny do codziennego mycia. Nie spowoduje zasiwienia włosów. Przy moim typie włosów i dużej ilości ciepłego barwnika nie daje do końca rady w nadawaniu chłodnego tonu. Nie mogę powiedzieć, że są bardzo żołte, ale mam porównanie z moim ukochanym Milk Shake, który pięknie wybija niechciane, ciepłe refleksy,
Dobrze działa na skórę głowy, jest wydajny, i dobrze się wypłukuje.


Jeśli nie zależy Wam na utrzymywaniu bardzo chłodnego odcienia blond, to będzie to świetna propozycja dla Was.

Szampony dostępne są w aptekach . Z takich popularnejszych znajdziecie je w Ziko, Superpharm czy DOZ.

niedziela, 7 lipca 2019

Pielęgnacja stóp od She Foot

Jestem zakręcona na punkcie stóp- to już może wiecie. Sezon letni sprzyja ich eksponowaniu. JA jednak uważam, że powinny być chociaż minimalnie przygotowane na wskoczenie w klapki. 
Przede wszystkim - usunąć zrogowacenia, wygładzić peelingiem i dobrze odżywić.

Tym razem postanowiłam wypróbować zestaw od She foot



Na pierwszy rzut poszła gąbka - alternatywa dla tarki. Gąbki można używać na mokro i na sucho- ja nigdy nie ścieram stóp na mokro. Naskórek nie powinien być rozmoczony do ścierania.. 


Gąbka jest miękka i ma pół okrągły kształt. Wg producenta ułatwia to docieranie do trudno dostępnych miejsc. Przyznam szczerze, że ciężko mi było przestawić się na taki kształt po latach używania klasycznych tarek. 


Niestety nie specjalnie mnie przekonała, ciężko ją docisnąć do stopy, przy pocniejszych zrogowaceniach. Ale świetnie się sprawdzi o osób z małą ilością problematycznych miejsc. Po użyciu trzeba ją wypłukać i pozostawić do wyschnięcia.


Na drugi rzut poszedł peeling do stóp


Peeling należy wykonać na czyste i wysuszone stopy. Jest naprawdę niezły. Czuć drobinki ścierające. Nie są ani za małe, ani za duże. Bardzo fajnie się rozprowadza. Dodatkowym plusem jest to, że łatwo go wypłukać. Stopy są wygładzone i świeże. Jest zdecydowanie lepszy od tarki :) 

Następnie założyłam skarpetki i zasiadłam do posiadówki. Po 30 minutach ściągnęłam skarpety. Niestety moje stopy potrzebują większego odżywienia. Zdecydowanie jestem zwolenniczką bogatych kremów do stóp. Nie czułam efektu wow po użyciu skarpetek. 

Podsumowując dla mnie peeling jest wart uwagi. Reszta to raczej średniaczki.

A jakie są Wasze ulubione produkty do stóp??

piątek, 5 lipca 2019

Czerwcowe denko

W tym miesiącu nie poszalałam . Denko nie jest zbyt duże, ale cały czas staram się zużywać jednak kosmetyki, które mam otwarte. W tym miesiącu zdendkowałam:

1. Milk shake Silver Shine Szampoo- mój ulubiony szampon do włosów blond. Skutecznie eliminuje żółte tony. Jako jedyny, do tej pory używanych przeze mnie, nie wysusza włosów. Cudownie pachnie jagodami i powoduje, że nasze włosy są wciąż w odcieniu chłodnego blondu. Najlepszy z najlepszych.

2.Biolove żel pod prysznic kiwi- bardzo letni, owocow
y żel. Zużywałam go z przyjemnością :)

3.Biolove olejek do masażu piżmo. Oj zdecydowanie mój zapach. Używanie go było przyjemnością. Czasem wmasowywałam go po prostu w ciało, ale do masażu sprawdzał się świetnie. Zapach dość uniwersalny zarówno dla kobiet i mężczyzn. Niestety niefortunnie go postawiłam i jakaś 1/3 mi się wylała... ale chętnie do niego wrócę.

4. Sól bocheńska grapefruitowa- Sezon wannowy póki co mam zamknięty. Zdecydowanie królują teraz orzeźwiające prysznice. Fajna sól, przyjemny zapach.

5. Odżywiająco- nawilżające skarpetki She foot.- szału nie ma, dupy nie urywa. Zdecydowanie wole dobry krem. Konsystencja dla mnie za lekka i nie daje poczucia odżywienia,

6. Medihea; 2 stopniwa maseczka Hydro. Dawno nie byłam tak zadowolona po użyciu maseczki w płachcie. Świetnie nawilżyła, skóra była bardzo gładka. W zestawie z ampułką ceramidową.
Jeszcze raz zdecydowane tak! dla tej maseczki.

7. Be beauty maseczka czarna owca.- Zachwycać się nie będę- fajna, ale nie powaliła mnie na kolana  ;)


Mam nadzieję, że jednak lipiec będzie bardziej owocny w zużycia.

środa, 26 czerwca 2019

Garnier Fructis Hair Food Bananowa maska do włosów

Jak to mówią blond na głowie jest jak mercedes. Byle czego nie użyjesz. Moje włosy są rozjaśnione- przez to bardziej suche i zdecydowanie końce wymagają porządnego odżywienia. Zwykle stosuje odżywki. Mimo wszystko mam włosy cienkie i maski często je przetłuszczają i obciążają.



Banana Hair Food to odżywcza maska do włosów. Przeznaczona do bardzo suchych włosów.
Producent deklaruje 98% składników pochodzenia naturalnego. Można ją stosować na 3 sposoby:
1. Jako odzywkę- nakładasz i spłukujesz
2.Jako maskę- nakładasz na 3 minuty i spłukujesz
3. jako pielęgnacje bez spłukiwania.

Wypróbowałam ją na wszystkie 3 sposoby.
Jako odżywka super się sprawdza. Włosy świetnie się po niej rozczesują. Nie są poplątane. Po wysuszeniu są fajnie wykończone. Nie ma tępych końców.


Użycie jej jako maski zdecydowanie intensyfikuje działanie. Włosy są bardzo odżywione. Wizualnie są ładne i błyszczące.
Jako pielęgnacja bez spłukiwania kompletnie się u mnie nie sprawdziła. Moje włosy były jednak obciążone i wyglądały na lekko przetłuszczone. Być może dawałam za dużo produktu. Jednak taki rodzaj pielęgnacji nie do końca mi odpowiada.

Duże opakowanie jest bardzo wygodne. Zwykły zakręcany pojemnik- wykorzystanie maski do samego końca. Sama konsystencja jest świetna. Nie jest za gęsta, ale nie spływa też z włosów. Ma dość sporo składników odżywczych: masł shea, oliwe z oliwek, ekstrakt z banana, soje, olej kokosowy, olej z awokado.



Bardzo intensywnie pachnie bananem. Zapach utrzymuje się na włosach prawie cały dzień, wiec to maska zdecydowanie dla lubiących ten zapach. Zdecydowanie mam ochotę na inne wersje tej maski.
Spora pojemność 390 ml Cena oscyluje w około 25 zł.


środa, 19 czerwca 2019

Kompleksowa pielęgnacja od Biolonica

Stosowanie całych zestawów kosmetycznych ma zdecydowanie same plusy. Dzięki temu można bardzo realnie ocenić ich wpływ na skórę.

Marka Biolonica dysponuje kremem na dzień, na noc i kremem pod oczy do codziennej pielęgnacji. Przewodnią substancją kosmetyków mają być komórki macierzyste z jabłoni. Wprawdzie zestaw przeznaczony jest dla osób po 30 roku życia, ale mnie nie brakuje wiele. Poza tym mieszkanie w Krakowie i czasem niezbyt higieniczny tryb życia czasem robi swoje.



Substancje czynne w kremie na dzień to przede wszystkim roślinne komórki macierzyste z jabłoni, kwas hialuronowy i ekstrakt z jabłka.  Komórki macierzyste jabłoni towarzyszą wszystkim 3 kremom. W kremie na noc znajdziemy ekstrakt z kolagenu i elastyny oraz olej z nasion jabłka. Krem pod oczy wyróżnia natomiast zawartość ekstraktu z grejpfruta oraz masła shea.

Wszystkie kremy mają świetne opakowanie z pompką. Lubie takie rozwiązania bo po pierwsze nie pozwalają na dopływ powietrza i kosmetyki się tak nie psują. Wszystkie 3 kremy mają dość bogatą konsystencję. Dają poczucie intensywnego nawilżenia i natłuszczenia skóry. Osobiście mam skórę mieszaną w kierunku normalnej, z tendencją do przesuszania przy nieodpowiedniej pielęgnacji.


Ja bardzo polubiłam się z tym zestawem. Idealnie wpisuje się w moją pielęgnacje. Nawilżają, natłuszczają i powodują, że mam poczucie odżywienia skóry.Nie dają uczucia pieczenia czy jakiegokolwiek dyskomfortu. Wchłanialność jest dość dobra mimo cieższej konsystencji. Krem na dzień nie roluje się przy nakładaniu makijażu, co dla mnie jest bardzo ważne. Skóra jest miękka i odżywiona. Ma zdrowy koloryt i jest przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam też zapychania czy zwiększenia ilości zaskórników. Krem od oczy ma dość dużą pojemność jak na standardowe kremy, bo aż 30 ml. Krem na dzień i na noc dość standardowo po 50 ml. Zakupić je można przede wszystkim w sklepie producenta Biolonica.

niedziela, 16 czerwca 2019

DKNY be delicious

Upały męczą. Czas sięgnąć po letnie zapachy. Z czy kojarzy Wam się lato ? Mi ze świeżością, owocami, cytrusami.



Woda perfumowana DKNY DKNY Be Delicious to ponadczasowa kompozycja, której nikt się nie oprze. W nucie głowy zachwyca subtelnym aromatem ogórków, świeżością grejpfruta i upajającą magnolią. Kwiatowe nuty serca przełamano akordami soczystych zielonych jabłek. Za zmysłowy charakter perfum odpowiada natomiast baza zapachu, którą tworzą ciepłe drzewne tony oraz bursztyn. Woda perfumowana DKNY DKNY Be Delicious to Twoja codzienna porcja radości!


Jak wiecie jestem fajką zapachów ciężkich. Kocham piżmo i drzewo sandałowe. Uwielbiam ciężkie oraz lekko męskie nuty. Ale jednak nie w lecie. Są zapachy, które na czas upałów zdecydowanie trzeba odstawić i przerzucić się na inne.


DKNY be delicious jest dla mnie idealną alternatywą. Zapach jest lekki i świeży. Uważam, że mają przyzwoitą trwałość, ale jak każdy zapach najlepiej przetestować na własnej skórze. Dla mne to idealny zapach na lato dodający powera. Zarówno na upalne dni, jak i ciepłe wieczory,

Zamowić możecie je między innymi w drogerii internetowej E-Glamour

wtorek, 11 czerwca 2019

Książki, które inspirują. Jakub Czarodziej Magia zmiany

Są takie książki, które inspirują. Są tacy ludzie, którzy swoją energią zarażają innych. Są też tacy, którzy Cie wkurwią mówiąc prosto z mostu o Twoich błędach.

Ale jedno wiem, że jak Cię ktoś wkurwi i zmotywuje Cię do zmian to działa to tylko na Twoją korzyść.

Na Jakuba Czarodzieja trafiłam przypadkiem. Ktoś gdzieś udostępnił jego filmik. Od razu podpasowała mi energetyka tego faceta. Wali prosto z mostu, pokazuje prawdę o dzisiejszych relacjach i życiu.



Jakub Czarodziej psycholog i specjalista resocjalizacji. Kontrowersyjny, bezkompromisowy, skuteczny. Jego niestandardowe metody pracy pomogły wielu ludziom stanąć na nogi.  Aranżuje ekstremalne sytuacje i doprowadza pacjentów do skrajnych emocji, wyprowadzając ich ze strefy komfortu.Sam wyrwał się z piekła uzależnień. Teraz podaje pomocną dłoń ludziom na życiowych zakręcie. Jego nagrania w internecie oglądają tysiąc fanów.

Książka jest inspiracją. Jest autentyczną historią przypadków ludzi, którzy zboczyli na drogę samozapętlenia i pesymizmu. Jakub pokazuje, że zawsze jest czas na zmiany tylko musisz podjąć taką decyzję.




Książka naładowała mnie mega pozytywną energią. Następnego dnia wciąż rozmyślałam . Niesamowite jak energie ludzką można przelać na papier. To nie jest pozycja dla ludzi, którzy oczekują głaskania po główce. To wyzwanie. Przekraczanie swoich granic. Zmiana siebie na lepsze.


A Ty? Jesteś gotów wyjść ze swojej strefy komfortu ?

Do mnie ten człowiek przemawia. I to jest najważniejsze.


Ja swój egzemplarz kupiłam na  stronie EMPIKU .

I wiecie co ? Chciałabym, żeby kiedyś ten człowiek stanął na mojej drodze i porządnie mnie wkurwił.

piątek, 7 czerwca 2019

Majowe denko

Denko jak zawsze motywuje do zużywania :) Dzisiaj o majowych zużyciach. Wiele ich nie było, ale zainspirowana Dominika z Kosmetyczne Szaleństwo postanowiłam nic nie wyciągać na wannę, dopóki nie zużyję zapasów. Tak więc co zużyłam w maju:)



1. O2 Skin krem - recenzowałam go już dawno, potem wrzuciłam go do torby na siłownie i zdenkowanie go troszkę mi zajęło. Dobrze go wspominam. Świetnie nawilżał. W przygotowaniu mam inne kremy tej produkcji :)

2. AA Vegan fresh podkład. Nie doczekał się recenzji. Bardzo fajny podkład. Ma niezłe krycie. Zdecydowanie działa nawilżająco. Nie zapycha i nie tworzy efektu maski.

3.Czarne mydło marokańskie z arganem. Jak dotąd nie spotkałam bardziej konkretnego produktu.Połączony z rękawicą kesha można wykonać porządny peeling.

4.AA płyn micelarny. Micel jak micel. Dobry, świetnie zmywa, nie szczypie w oczy.

5. ECOLAB żel pod prysznic Męczyłam go bardzo długo. Zupełnie mnie nie zachwycił Zużyłam bo zużyłam.

6.Maska do skóry głowy z Kerastase. Jeden z lepszych produktów do skóry głowy, z którym miałam styczność. Świetnie łagodzi i nawilża skórę głowy. Idealna dla osób z krótkimi włosami, ale nie tylko.

7.Mleczko termiczne Aura Botanica Kerastase Świetne mleczko termiczne z ekologicznej serii od Kerastase. Zdecydowanie dobrze robiło moim włosom, które przy każdym myciu poddawane są działaniu suszarki. Ma swoją cenę, ale jest mega wydajne.

8. Peeling Organic Shop Papaja. Uwielbiam te peelingi o wersji z papają akurat nie pisałam. Fajny, bardzo neutralny zapach, który powinien podpasować każdemu. Niezmienie uważam, że to swietne peelingi w przysępnej cenie.

9.Maseczka Food For Skin z Lidla. Bardzo fajna maseczka. 2 saszetki w bardzo przystępnej cenie. Każda z nich to maska- peeling. Fajna jakoś, niska cena- warte wypróbowania.

10. Maseczka Eveline Buble face maska oczyszczająca. Doczea się niebawem szerszej recenzji. Jedno jest pewne- oczyszcza.



środa, 5 czerwca 2019

Kubek termiczny dla kobiety pracującej

Szybki poranek, przywdziewam byle , jednocześnie wciągając majtki na tyłek i myjąc zęby. Znacie to ? Myślę, że to dość częsty obrazek z naszych domach. Żyjemy w biegu, niejednokrotnie tocząc codziennie rano bitwę w budzikiem.
Nie wiem, jak Wy ale ja zdecydowanie jestem kawoszem. Uwielbiam zapach kawy w rana. Pijam czarną, klasyczną kawę, która stawia mnie na nogi. Zdarza mi się nie zdążyć spokojnie usiąść i wypić kawę. Ja to całe życie jestem w biegu, zalatana i wiecznie gdzieś pędząca ;)
W moim świecie spokojna kawa to luksus. Ba.. ciepła kawa to rzecz, z której dawno już temu musiałam zrezygnować :)

Wiele razy nie miałam czasu wypić swojego "porannego nektaru bogów" pędząc do auta tylko dlatego,że nie miałam odpowiedniego kubka. Czasem moja trasa samochodem jest na tyle długa,  że zdążyłabym wypić ją po drodzę. Na rynku jest cały przegląd kubków termicznych. Przerobiłam już wszelkie jednorazowe przygody z kubeczkami tzw firmówkami. Albo to ciekło, albo też zapomniało, że ma trzymać ciepło ;)

W moje ręce wpadł kubek od TERMOKUBKI Opowiem Wam o nim.


Powiecie kubek jak kubek, ma trzymać ciepło i tyle. Nie do końca. Uważam, że powinien być także praktyczny.

Oczywiście jako kobieta lubię jak coś jest ładne. Uważam, że model Sterling od Termokubki, jest bardzo prosty i elegancki, a ja lubię proste i eleganckie rzeczy.


Bardzo lubię jak coś jest tylko moje. Kubek możemy spersonalizować przez grawer. Możesz tam nanieść swoje imię, sentencję która Cię motywuje czy cokolwiek chcesz :) Wtedy kubek staję się właściwie TWÓJ.


 Znam bardzo mało mega uporządkowanych kobiet. Myślę, że większość z nas, matek, czy kobiet pracujących tak samo jak ja jest wiecznie zalatana, a nasza torebka jest pojemnikiem na absolutnie niezbędne rzeczy od super ważnych dokumentów po nożyki do wyrzynarki. Podejrzewam, że tak samo jak ja, Drogie Panie, w locie wrzucacie wszystko do torebki. A tu bach. Super ważne dokumenty zalane przez kawę, herbatę, wodę... no way... zdarzyło się prawda ? Nie wiem, kto jest projektantem tego kubka, ale zdecydowanie wyszedł na przeciw nam. Kubek posiada zabezpieczenie przed otwarciem. Możesz rzucać swoją torebką lub plecakiem, z taką samą częstotliwością jak do tej pory.Kojarzycie sytuację kiedy jedziecie samochodem, nagle ostre hamowanie i wszystko wypada z Waszej oczywiście nie zapiętej torebki ? Wraz z kubkiem oczywiście. Mój przeżył i faktycznie się nie otworzył- dzięki Bogu, bo czekałoby mnie pranie auta.


Uwielbiasz gorącą kawę, ale masz na pokładzie małego szkraba?  Ewentualnie w Torebce masz jednocześnie gorącą kawę i zimne lody ? Nie szkodzi . Kubek z zewnątrz jest chłodny, mimo gorącego wnętrza.

Maksymalny czas trzymania ciepła jaki udało mi się przetestować to 5 godzin. Kawa i herbata była bardzo ciepła. Po 2 godzinach nadal wrzątek.

Podsumowując.
To naprawdę świetny kubek, który spełnia moja oczekiwania. Jest wygodny, szczelny i przede wszystkim trzyma ciepło.

poniedziałek, 27 maja 2019

Eveline laseczka na tkaninie Aloe Vera

Na tablice tym razem poszla maseczka w placie od Eveline. Maseczka z serii inspirowanej pielegnacja azjatycka.
Jesy to wersja maseczki , ktora ma koic i nawilzac. Jak juz wiecie bardzo lubie maseczki w płacie bo moge ich uzywac przy tzw okazji.

Sposob użycia jest dosc standardowy. Plat nakładamy na 15-20 minut na skórę, a potem juz tylko cieszyć sie pieknym wygladem ;)

Po użyciu maseczki skora byla nawilzona , wyraznie złagodzona. Daje szybkie poczucie ulgi na twarzy. Ma normalną cenę między 8 a 10 zł. Chętnie kiedyś do niej wrócę.

piątek, 17 maja 2019

Spotkanie blogerek 27.04.2019. Relacja i upominki.

Po raz kolejny miałam okazje spotkać się z dziewczynami na pogaduchy :) Spotkałyśmy się w restauracji Siódme niebo, którą już kiedyś odwiedziłyśmy. Jak zwykle końca nie było w pogaduchach nie tylko kosmetycznych, ale i życiowych. Pisałam Wam kiedyś, że klimat i wystrój restauracji bardzo mi odpowiadał. Jedzenie jest przepyszne. 

Spotkałyśmy się w naszym stałym gronie :) 

Towarzyszyły mi Dominika, Aldona, Mariola, Kornelia i Kasia

Jedzenie jak zawsze było przepyszne.







Zostałyśmy hojnie obdarowane przez firmy.

She foot Bardzo lubię ich kremy do stóp

Jadwiga. Jestem bardzo ciekawa peelingu enzymatycznego.
Trzy oleje od Naturalny olej.

Dermena i zestaw na wypadanie włosów.


CroEn to ekoloiczne środki czystości.
 Tołpa zadba o formę na lato.

Avebio to dla mnie kolejna nowa marka. Z niecierpliwościa czekam na otwarcie :)

 So chic podarowało nam zapach, kolorowkę i lakiery do paznokci :)

Bielenda postawiła na make up :)



 Podarunku od drogerii Rossmann. Ten żel pod prysznic pachnie jak Monte :)

Eos przesłało dla nas krem do rąk i balsam do ust.

Tradycyjnie już firma Eveline obdarowała nas hojnie zarowno w pielęację jak i kolorówkę :)
 Fenix Jewellery to firma zupełnie mi nie znana. 
 Moja butelka podarowała nam cudowną butelkę termiczną na zimne i gorące napoje.
 Termokubki podarowała nam cudowny kubek termiczny.  Jest spersonalizowany dzięki indywidualnemu grawerowi.

02 skin i cały zestaw do pielęgnacji twarzy

 Biolonica to tym razem zestaw kremów na dzień i na noc 
 Firma Revers to dla mnie nowa marka kolorówki. Prawie od razu zabrałam się za testy.
 Bioleev i kolejne nowości :) kwas hialuronowy, skwalan i masło do ciała :)
 Equlibra podarowała m. in. serum, którego jestem bardzo ciekawa.


Sól bocheńska to umilacze kąpieli.
 Wcierka od Na piękne włosy

Bi-es zadbała o zapachy



Jak zawsze wspólnie spędzony czas minął zbyt szybko. Nie mogę się już doczekać następnego babskiego spędu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...