poniedziałek, 31 grudnia 2018

Z głową wysoko w Nowy Rok :)

Kochani! Przyjęło się, że zwykle ostatniego dnia roku robimy podsumowania i plany na Nowy Rok.

Ten był dla mnie cholernie ciężki , mnóstwo stresów, zmian w życiu , innego spojrzenia.

Ale to był też rok porządków- w głowie przede wszystkim. Wiele rzeczy zaniedbałam. Ale wiele też doceniłam.

Dziś wiem, że są przy mnie ludzie na których mogę liczyć za co im dziękuję.

Są też tacy, którzy stracili u mnie wszystko- bywa, widocznie nie jechaliśmy tym samym pociągiem.


Czy są plany? Są , ale jak to u mnie sto pomysłów na minutę :) Dziś mam jedne plany, a za miesiąc priorytetem może stać się coś zupełnie innego.


Pamiętacie zostałam w tym roku posiadaczką długich włosów w przeciągu 3 godzin ;) Przedłużyłam włosy i było to fajne doświadczenie. Udało mi się zapuścić moje własne i zapuszczam dalej, w końcu jak długo można golić pół głowy ;) A z ta moja głową bywało różnie ;)












Zrobiłam też keratynę i cieszę się tylko własnymi włosami na głowie ;)



Zrobiłam wielkie zmiany w domu :) Remonty, pokochałam surowe drewno, choć kiedyś wydawało mi się, że podobają mi się tylko nowoczesne wnętrza. Dziś lubię przebywać w moim skrawku przestrzeni.





Doszłam też do wniosku, że to moje coraz większe dziecko jednak jest troche powalone jak i ja ::):):)

W moim domu pojawił się mały osobnik. Jak to stwiedziła moja matka- nie mogę na swojej drodze spotkać już więcej biednego, małego kotka




Jest przy mnie też, ktoś na kogo mogę liczyć w życiu osobistym.


Zmieniłam też dietę. Od jakiegoś czasu jestem na okienku żywieniowym. Wszyscy na około już zaakceptowali moje wariactwo :) Ale dobrze się czuję i to jest najważniejsze. Ale miłość do słodyczy została.





W nowym Roku życzę Wam, abyście z każdego dnia starali się wyciągnąć dobre rzeczy. Czasem nie wiemy jakimi jesteśmy szczęściarzami, że mamy to, co mamy. Życzę Wam abyście polubili siebie i mieli siłę, być kim WY chcecie, a nie kim inni chcą. Bo każdy z nas jest inny i to właśnie jest cudowne.

piątek, 28 grudnia 2018

Hialuronowa maseczka od Eveline


Maseczki w płachcie uwielbiam- to już wiecie. Jedak dość sceptycznie podchodzę do marki Eveline, zwłaszcza do produktów typu X w 1. Ale miałam ochotę na jakąś nową markę.
Maseczka inspirowana Koreą- teraz azjatycka pielęgnacja jest dość mocno na topie, choć mam nadzieję, że nie wszystko do nas dotrze ;)



Maseczkę trzeba wyciągnąć i nałożyć na 15-20 minut. Powiem, że szczerze jestem zaskoczona tą maseczką.. Szybki i fajny efekt nawilżenia. Nakładałam ją wieczorem,a rano buzia była gładka, nawilżona jak zaraz po zdjęciu maseczki. Myślę,że to głownie sprawa kwasu hialuronowego, który zazwyczaj daje szybki efekt wygładzenia.



Tak czy siak mogę z czystym sumieniem polecić tą maskę jako bankietową, przed wyjściem, zrobieniem makijażu jak znalazł, a sylwester tuż tuż.

Kosztuje ok 10 zł.

piątek, 21 grudnia 2018

Upominki ze spotkania

W ostatnim poście chwaliłam się, że udało mi się wyrwać na moment i spotkać z dziewczynami z innych blogów na przedświąteczne pogawędki. Dziś chciałam Wam pokazać jakie różności przygotowali dla nas sponsorzy spotkania :) dla nas wariatek to coś jak przedświąteczna Gwiazdka )

Zapraszam na mój chwalipost



Od marki Bielenda dostałyśmy 2 rodzaje serum do rąk i paznokci w wygodnej pompc oraz maska-peeling 2 w 1 z kiwi
Equlibra przekazała nam aloesowy żel i pastę do zębów dla wrażliwych dziąseł. 

Cudowne kolczyki dla mnie a dla dziewczyn inną biżuterię przekazala nam La Vivre



Drogerie Rossmann zaopatrzyly nas w uroczą ozdobę świąteczna i produkty marki własnej. 

Od Cosnature naturalny dezodorant-ostatnio dość na topie ze względu na przykre doniesienia o solach aluminium. 

Rapid White przekazało nam zestaw do higieny jamy ustnej.

Od Eveline całe gro wspaniałości i nowości. Mnóstro kolorówki, hybrydy i coś z pielęgnacji.


Od Monpler szampon na wypadanie włosów.

Maroko sklep przekazało nam czarne mydło pod prysznic, moją ukochaną rekawicę kesha, pumeks hammam i glinke.

Mayeri to marka dla alergików. Do testów przekazała nam płyn do prania. 

Leifheit postanowiło umilić nam świąteczne sprzątanie :)



Marion przekazał nam między onymi urocze skarpetki świąteczne, które od razu stały się moimi po domowymi kapciochami. 

Zestaw Giordani intense od https://agnieszkakowal.pl/.  Zdecydowanie to mój zapach.

O2 Skin odarowało nas tremem z tlenem, którego jestem bardzo ciekawa a So Chick kolorówkę- tusz już poszedł w ruch.

AA podarowało nam zestaw kolorówki. 
Od Nashy każda dostała cudowy pędzel Kabuki.
Nutka zaopatrzyła nas w pięknie zapakowany zestaw swoich kosmetków.
Od przefiltrowane olejek z pestek cytryny i olej z koniczyny- uwielbiam olejki.

Tyle cudowności, że mogę powiedzieć, że gwiazdka w tym roku była hojna :) Coś Was zainteresowało i chciałybyście bym zaczęła testy w pierwszej kolejności ?:)

środa, 19 grudnia 2018

Relacja ze świątecznego spotkania blogere w Krakowie

W zeszłą niedziele w końcu miałam chwilę dla siebie. Są takie zawody dla których grudzień jest niczym całoroczna orka ;) Trudno się dziwić, w końcu każdy chce na święta fajnie wyglądać.

Ale wracając do tematu . Spotkałyśmy się w nowej dla mnie  ( jak się też okazało, dla nas wszystkich) restauracji Siódme Niebo. Jestem absolutnie zauroczona restauracją. Piękne miejsce, pyszne jedzenie i naprawdę przemiła obsługa. Wystrój to moje klimaty. Na każdym kroku znajdowałam elementy, które mi się podobały :)


Spotkałyśmy się w zadnym gronie. Oprócz mnie oczywiście była jeszcze Dominika, Kornelia, Kasia, Mariola i Aldona


Standardowo musiałyśmy wypróbować pizzę. Była przepyszna. Już nie mogę się doczekać następnej wizyty w tej restauracji- zjeść dobrze to ja lubię :) Nawet nie wiem, kiedy czas przeleciał tak, że trzeba było się zbierać do domu.



Tak mi się spodobało to oświetlenie, że już kombinowałam , gdzie mogę takie zamontować ;)

Uwielbiam spędzać czas z dziewczynami podobnie popapranymi do mnie ;)

wtorek, 27 listopada 2018

Velvetin przeciwzmarszkowy krem ze śluzem ślimaka, komórkami macierzystymi, olejem arganowym. i koenzymem Q10

Skóra twarzy, to chyba jedna z najlepiej pielęgnowanych przeze mnie części ciała. Kompletnie nie wyobrażam sobie, nie użyć kremu rano pod makijaż czy na noc po demakijażu. Cerę mam mieszaną, ale z tendencją do suchej. Szybko ulega przesuszeniom , gdy pielęgnacja nie jest prawidłowo dobrana. Z wielka ochotą podeszłam do kremu Velvetin.




Wprawdzie krem jest przeciwzmarszczkowy, ale lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli chodzi o skład kremu i jego substancje aktywne czyli śluz ślimaka, komórki macierzyste, olej arganowy czy koenzym Q10,wg mnie nie ma tutaj jakiegoś konkretnego przedziału wiekowego. Składanki te mają działanie głownie regenerujące i przeciwwyważeniowe, ale nie oznacza to, że dedykowane są własnie do cery dojrzałej.


Przede wszystkim krem ma bogatą konsystencję. Nałożony na skórę wchłania się dość szybko, ale daje niesamowite poczucie nawilżenia. Skóra od razu po jego nałożeniu staje się nawilżona i wygładzona. Z czas używania tego kremu zauważyłam znaczną poprawę nawilżenia mojej skory. Fantastycznie sprawdza się jako krem na dzień. Pod makijaż idealny. Daje tyle nawilżenia ile potrzebujemy na dzień, a i podkład świetnie się na nim rozprowadza.Po całym dniu i demakijażu daje uczucie nawilżenia i ukojenia wysuszonej skóry

Jedyną rzeczą, do której miałabym się przyczepiać jest design. Opakowanie kremu jest średniakiem. Jakoś tak nie zachęca. Choć z drugiej strony lepiej, że to co jest w środku jest godne zainteresowania. Pss... nawet mój odporny na wszelkie kremy chłop zaczął się nim smarować i zachwycać jaka ma później gładką skórę.



Ceny mocno się wahają, ale w aptekach internetowych spokojnie znajdziecie go za około 40 zł za 50 ml. A wart jest zainteresowania. Wart.

niedziela, 25 listopada 2018

Opalanie natryskowe czyli zdrowa alternatywa dla solarium


Opalona skóra nie musi być tylko atrybutem lata. Do wyboru mamy wiele możliwości. Możemy wyjechać na fajne wakacje ;), korzystać z solarium lub smarować się samoopalaczami. Nie jestem  zwolennikiem solarium. Byłam tam raz w życiu i chyba opory zawodowe nie pozwalają mi tam wrócić. Zużyte lampy solarium mogą być przyczyną rozwoju wielu chorób. Dodatkowo łatwo się poparzyć. 
Jeśli chodzi o rozwiązania samopopalające mamy szerokie pole do popisu. Na rynku są natychmiastowe samoopalacze i środki powoli i stopniowo brązujące skórę. Od jakiegoś czasu również możemy skorzystać z usługi opalania natryskowego. Miałam okazję  takowe wypróbować :) i Dziś słów kilka na ten temat.



Do zabiegu trzeba się przygotować. Najlepiej dzień wcześniej ogolić włosy i wykonać porządny peeling. Polecam oczywiście w odwrotnej kolejności. To ważne, żeby skóra była w dobrej kondycji, bo od tego przede wszystkim zależy efekt zabiegu.  

Aby wykonać zabieg stajemy w takim uroczym namiociku, by osoba wykonująca zabieg mogła nas ładnie poopryskiwać :) Dostajemy jednorazową bieliznę i przyklejamy coś na wzór samoprzylepnych wkładek do butów. Ważne by zabezpieczyć kremem przesuszone miejsca na ciele takie jak : łokcie,, kolana ale także dłonie i stopy. W przypadku moich wysuszonych dłoni było to szczególnie ważne. Zapobiega to niestetycznym plamom.



Do opryskiwania służy specjalne urządzenie. Do pojemnika wlewa się specjalny preparat. Można wybrać pożądany odcień ze względu na karnację skory. Ja wykonywałam opalanie jasnym odcieniem 2 godzinym preparatem. Oznacza to, że 2 godziny po zabiegu można juz normalnie wziąść prysznic.


Sam zabieg jest dość szybki. Osoba wykonująca dokładnie opryskuje nam całe ciało preparatem  Jest do uczucie podobne do delikatnej mgiełki. Potem następuje suszenie preparatu suchym i ciepłym nawiewem.

Trzeba mieć ze sobą ciemną bieliznę i najlepiej luźne ubrane- preparat może trochę brudzić  Ale wszystko bardzo ładnie się dopiera. 



Jakie są moje odczucia i efekty?

Przede wszystkim uważam, że to fantastyczna alternatywa dla solarium. Opryskane jest dokładnie całe ciało, a nie tylko miejsca do których dostajemy rękami korzystając z balsamów brązujących.
Efekt jest natychmiastowy.
Ma bardzo ładny odcień- zdrowej, brązowej opalenizny. 




Aby utrzymać efekt nie powinno się wykonywać później peelingów i dbać o dobre nawilżenie skóry. 

Cena takiego opalana to około 80-100 zł. Efekty utrzymują się 2-3 tygodnie. Im lepiej nawilżona skóra tym bardziej długotrwały efekt. Ja jestem zadowolona z efektów.

wtorek, 20 listopada 2018

Yankee Candle Storm Watch

Sezon na świece w pełni. Odkrywam nowe zapachy i coraz bardziej kocham palenie świec. Uwielbiam, kiedy  domu roznosi się piękny zapach. 



Zapach tak orzeźwiający jak czyste, wilgotne oceaniczne powietrze tuż przed burzą.

Ta świeca to mój absolutny faworyt..Ma przepiękny rześki zapach. Dokładnie kojarzy mi się z zapachem ozonu nad wodą. Ma bardzo dobrą moc. Nie jest mdły. Zapach cudownie roznosi się po pomieszczeniu. To zdecydowanie jeden z moich ulubieńców.

Możecie go kupić na goodies.pl

poniedziałek, 19 listopada 2018

Mohani olejek z słodkich migdałów


Olejki są jednym z moich ulubionych produktów. Tym razem o olejku ze słodkich migdałów i jego zastosowaniu w mojej pielęgnacji :)



Olejek znajduje się w szklanym opakowaniu z pipetka. Dosyć ułatwia to dozowanie produktu. Nic się nie wylewa, wiec nie będzie zbędnego ulewania produktu.


Pielęgnacja włosów:

Olejek ze słodkich migdałów przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej, dojrzałej i wrażliwej. A także do matowych i łamliwych włosów. I właśnie głównie do włosów go używałam. Odkąd zapuszczam włosy stosuję wiele rzeczy, żeby zapobiec ich łamaniu. Olej nakładałam głównie na noc, a rano myłam głowę. Jestem przekonana, że bardzo pomógł mi w pielęgnacji. W połączeniu z dobitymi produktami do włosów sprawił,że moje włosy zdecydowanie mniej się łamią. Są zdecydowanie bardziej blyszczące.

Pielęgnacja skóry:
Olejek nie zawiódł mnie również w sytuacjach, kiedy moja skóra potrzebowała ukojenia. Nałożyłam go po sytuacji, kiedy uczucił mnie micel z Tołpy i przyniosł dość szybkie ukojenie. Mam tez momenty, kiedy moja skóra jest mocniej wysuszona ( zdecydowanie kaloryfery i mniejsze spożycie wody się do tego przyczyniło). Świetnie natłuszcza skórę. Powoduję, że jest miększa. 

Olej ze słodkich migdałów ma też właściwości ujędrniające.



A Wy jakie oleje lubicie ?


piątek, 9 listopada 2018

Kringle winter wonderland

Pozostanę w klimatach świąteczno-zimowych, choć do zimy chyba jeszcze trochę nam brakuje :) Tym razem propozycja od Kringle- daylght o zapachu Winter Wonderland.

Świeczka marki Kringle Candle. Wybierz się na uroczy spacer pośród niezwykłego krajobrazu zimowego lasu. Pośród aromatu sosny i świerku zanurzysz się w magicznej krainie czarów.






Ta świeczka pachnie bardzo zimowo. Kiedy zamkniesz oczy wyobrazić możesz sobie baśniową, mroźną zimę. Dokładnie taką jaka na myśl przywodzą nam bajki. Pachnie przymrożonym, zaśnieżonym lasem. Zdecydowanie wyczuwam w nim leśne aromaty. Bardzo przyjemny zapach na zimowe wieczory.

Kupić możecie go na goodies.pl

czwartek, 8 listopada 2018

Tołpa Nature Story Woda micealarna do demakijażu twarzy i oczu



Dziś będzie krótko. Tołpa nie zawiodła mnie nigdy. Aż do tego produktu. Uwielbiałam wszelkie kosmetyki. Zresztą o wielu tu pisałam. 

Płynów micelarnych stosuję dość dużo. Często zmywam nimi makijaż lub odświeżam skórę rano. Tym razem 3 użycie produktu za skutkowało reakcją alergiczną. Momentalnie skóra zrobiła się czerwona, wyskoczyły place i uczucie ciepła. Po przemyciu zimną wodą dopiero uczucie ciepła i plamy zaczęły odpuszczać. Nie zdecydowałam się na dalsze używanie. Nie jestem alergikiem, ale tym razem coś poszło nie tak.

wtorek, 6 listopada 2018

Pierre Rene Performance Podrubiający tusz do rzęs


Makijaż oka to podstawa. Wystarczy mi, że podkreślę rzęsy i od razu lepiej się czuję. 
Nasze początku z tuszem od Pierre Rene nie były łatwe. Dwa pierwsze razy skleiło mi rzęsy masakrycznie. Wydawało mi się, że mam tonę tuszu  pajęcze nóżki zamiast rzęs. Dałam mu parę dni na lekkie podeschnięcie i dałam kolejną szanse.



Szczoteczka jest tak skonstruowana,że nabiera sporą ilość tuszu. Trzeba troszkę nią popracować, żeby nam nie posklejała rzęs, ale wszystko jest do zrobienia. Szczerze powiedziawszy im dłużej go używałam tym stawał się lepszy.

Mega wielki plus za trwałość. Rzęs spokojnie wytrzymywały do samego demakijażu. Nie było efektu pandy, czy obsypywania. Trwałość rewelacja. Jeśli chodzi o demakijaż, to nieco topornie to szło przy pomocy płynu micelarnego, ale spokojnie dało się to zrobić. Ostatnio zmywam olejkami i tu jest wprost cudownie. Pięknie się rozpuszcza i nie ma żadnego problemu.




Uchwycenie rzęs to jakaś masaka :) ale mam nadzieję, ze coś zobaczcie;)

Średniak z tego tuszu Jeśli mam być szczera.

niedziela, 4 listopada 2018

In Sight szapon energetyzujący i odżywka nawilżająca

Bardzo dużą wagę przywiązuję ostatnio do włosów. Jestem w trakcie ich zapuszczania i tak naprawdę każdy centymetr jest ważny. Jako posiadaczka włosów rozjaśnianych liczyć muszę się z kruszeniem końców.

In sight to włoska  marka, którą spotkać możecie w salonach fryzjerskich. Ich produkty inspirowane są naturą. Bazą kosmetyków jest ozonowana woda. Marka zrezygnowała z używania środków myjących SLS i SLES.  Zamiennikiem detergentu jest siarczan sodu, który jest łagodniejszy dla skóry głowy. Są tokosmetyki bez olejów mineralnych, silikonów, parabenów, sztucznych barwników.

Szampon z serii Daily use przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Odżywka anti-frizz, to odżywka do włosów suchych.


Przede wszystkim bardzo odpowiadają mi opakowania kosmetyków. Dzięki zastosowaniu pompki są bardzo wygodne w użyciu. Możemy dozować tyle produktu ile potrzebujemy.Opakowania swobodnie mogą stać na wannie- naklejka nie ulega zniszczeniu :)




Mam wrażliwą skórę głowy z tendencją do przetłuszczania. Ważne jest dla mnie, żeby szampon dobrze oczyszczał skórę, ale nie podrażniał jej. Ten jest niesamowicie wydajnym produktem. Niecała pompka wystarczy na 1 mycie. Ma bardzo delikatny zapach.

Jeśli chodzi  o odżywkę jest bardzo bogatym produktem. Trzeba uważać, żeby nie nałożyć jej za dużo lub zbyt blisko skóry głowy, bo będzie mieć tendencję do obciążenia włosów. Jak przystało na produkty fryzjerskie jest niesamowicie wydajna i już niewielka ilość produktu wystarczy, żeby dobrze odżywić włosy. Trzeba ją też porządnie spłukać. Na początku moje włosy chłonęły ją jak gąbka. Im dłużej jej używałam tym mniej produktu musiałam nakładać. Na moich cienkich, ale rozjaśnionych włosach sprawdza się bardzo dobrze. Włosy są miękkie i zdrowe. Zapewniam Was, że warto im się przyjrzeć.

Cena szamponu i odżywki w sklepach internetowych to około 36 zł za 400 ml.

piątek, 2 listopada 2018

Yankee Candle christmas magic

Tak wiem wszędzie już nas bombardują na święta, tak, żeby cały klimat uleciał jak najdalej. Ale część z nas przygotowuje się wcześniej do świąt.  Może myślicie też o zapachu w domu ?
Dzić Christmas magic od Yankee Candle.

"Tradycyjny zapach Świąt. Połączenie magicznej woni kadzidła i aromatu jodły balsamicznej wprowadzi ciepły świąteczny nastrój do Twojego domu."



Dość mocny zapach. Radzę go rozdzielić na części po max 1/4. Zdecydowanie czuć święta. Jodłowy zapach wychodzi po czasie w palonego wosku. Wosk ma dość ciężki aromat. Gdzieś tam w tle czuć w nim zapach gorzko cytrusowy. Kadzidła tez są wyczuwalne. Dla miłośników ciężkich zapachów. Polecam raczej do większych pomieszczeń.

Zapach dostępny na goodies.pl

niedziela, 28 października 2018

Moja jesienna pielęgnacja

Jesień to u mnie bogactwo olejków, serum i mocniejszej pielęgnacji. Moja skóra szybciej się wysusza. Głównym powodem zapewne jest to, że marne więc wszelkie grzejniki są u mnie odpalane bardzo szybko. Poza tym piję zdecydowanie więcej kawy niż wody ;) W okresie jesiennym tez więcej siedzimy w domu więc chcąc nie chcąc mam więcej czasu na pielęgnację.


W krokiem jest zmiana demakijażu. W okresie jesieni i zimy odrzucam wszelkie płyny micelarne i skupiam się na demakijażu olejkami. W tym momencie w ruch poszedł u mnie olejek do demakijażu dla skóry suchej od Biolove. Po demakijażu skóry czas na tonizowanie. Ostatnio moim ulubieńcem jest tonik azelainowy od Peel Mission.



Również jest czas na nawilżające serum do twarzy- aktualnie używam płynnego serum nawilżającego Tołpa. Na dzień pod makijaż używam kremu Velvetin ze sluzem ślimaka i komórkam macierzystymi.. Na noc różnie bywa. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje więcej natłuszczenia stosuję olejki lub bogatsze kremy, choć krem Murier bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Staram się dbać też o okolicę oczu.



A Wy zmieniacie swoja pielęgnację w okresie jesienno zimowym ?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...