wtorek, 20 listopada 2018

Yankee Candle Storm Watch

Sezon na świece w pełni. Odkrywam nowe zapachy i coraz bardziej kocham palenie świec. Uwielbiam, kiedy  domu roznosi się piękny zapach. 



Zapach tak orzeźwiający jak czyste, wilgotne oceaniczne powietrze tuż przed burzą.

Ta świeca to mój absolutny faworyt..Ma przepiękny rześki zapach. Dokładnie kojarzy mi się z zapachem ozonu nad wodą. Ma bardzo dobrą moc. Nie jest mdły. Zapach cudownie roznosi się po pomieszczeniu. To zdecydowanie jeden z moich ulubieńców.

Możecie go kupić na goodies.pl

poniedziałek, 19 listopada 2018

Mohani olejek z słodkich migdałów


Olejki są jednym z moich ulubionych produktów. Tym razem o olejku ze słodkich migdałów i jego zastosowaniu w mojej pielęgnacji :)



Olejek znajduje się w szklanym opakowaniu z pipetka. Dosyć ułatwia to dozowanie produktu. Nic się nie wylewa, wiec nie będzie zbędnego ulewania produktu.


Pielęgnacja włosów:

Olejek ze słodkich migdałów przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej, dojrzałej i wrażliwej. A także do matowych i łamliwych włosów. I właśnie głównie do włosów go używałam. Odkąd zapuszczam włosy stosuję wiele rzeczy, żeby zapobiec ich łamaniu. Olej nakładałam głównie na noc, a rano myłam głowę. Jestem przekonana, że bardzo pomógł mi w pielęgnacji. W połączeniu z dobitymi produktami do włosów sprawił,że moje włosy zdecydowanie mniej się łamią. Są zdecydowanie bardziej blyszczące.

Pielęgnacja skóry:
Olejek nie zawiódł mnie również w sytuacjach, kiedy moja skóra potrzebowała ukojenia. Nałożyłam go po sytuacji, kiedy uczucił mnie micel z Tołpy i przyniosł dość szybkie ukojenie. Mam tez momenty, kiedy moja skóra jest mocniej wysuszona ( zdecydowanie kaloryfery i mniejsze spożycie wody się do tego przyczyniło). Świetnie natłuszcza skórę. Powoduję, że jest miększa. 

Olej ze słodkich migdałów ma też właściwości ujędrniające.



A Wy jakie oleje lubicie ?


piątek, 9 listopada 2018

Kringle winter wonderland

Pozostanę w klimatach świąteczno-zimowych, choć do zimy chyba jeszcze trochę nam brakuje :) Tym razem propozycja od Kringle- daylght o zapachu Winter Wonderland.

Świeczka marki Kringle Candle. Wybierz się na uroczy spacer pośród niezwykłego krajobrazu zimowego lasu. Pośród aromatu sosny i świerku zanurzysz się w magicznej krainie czarów.






Ta świeczka pachnie bardzo zimowo. Kiedy zamkniesz oczy wyobrazić możesz sobie baśniową, mroźną zimę. Dokładnie taką jaka na myśl przywodzą nam bajki. Pachnie przymrożonym, zaśnieżonym lasem. Zdecydowanie wyczuwam w nim leśne aromaty. Bardzo przyjemny zapach na zimowe wieczory.

Kupić możecie go na goodies.pl

czwartek, 8 listopada 2018

Tołpa Nature Story Woda micealarna do demakijażu twarzy i oczu



Dziś będzie krótko. Tołpa nie zawiodła mnie nigdy. Aż do tego produktu. Uwielbiałam wszelkie kosmetyki. Zresztą o wielu tu pisałam. 

Płynów micelarnych stosuję dość dużo. Często zmywam nimi makijaż lub odświeżam skórę rano. Tym razem 3 użycie produktu za skutkowało reakcją alergiczną. Momentalnie skóra zrobiła się czerwona, wyskoczyły place i uczucie ciepła. Po przemyciu zimną wodą dopiero uczucie ciepła i plamy zaczęły odpuszczać. Nie zdecydowałam się na dalsze używanie. Nie jestem alergikiem, ale tym razem coś poszło nie tak.

wtorek, 6 listopada 2018

Pierre Rene Performance Podrubiający tusz do rzęs


Makijaż oka to podstawa. Wystarczy mi, że podkreślę rzęsy i od razu lepiej się czuję. 
Nasze początku z tuszem od Pierre Rene nie były łatwe. Dwa pierwsze razy skleiło mi rzęsy masakrycznie. Wydawało mi się, że mam tonę tuszu  pajęcze nóżki zamiast rzęs. Dałam mu parę dni na lekkie podeschnięcie i dałam kolejną szanse.



Szczoteczka jest tak skonstruowana,że nabiera sporą ilość tuszu. Trzeba troszkę nią popracować, żeby nam nie posklejała rzęs, ale wszystko jest do zrobienia. Szczerze powiedziawszy im dłużej go używałam tym stawał się lepszy.

Mega wielki plus za trwałość. Rzęs spokojnie wytrzymywały do samego demakijażu. Nie było efektu pandy, czy obsypywania. Trwałość rewelacja. Jeśli chodzi o demakijaż, to nieco topornie to szło przy pomocy płynu micelarnego, ale spokojnie dało się to zrobić. Ostatnio zmywam olejkami i tu jest wprost cudownie. Pięknie się rozpuszcza i nie ma żadnego problemu.




Uchwycenie rzęs to jakaś masaka :) ale mam nadzieję, ze coś zobaczcie;)

Średniak z tego tuszu Jeśli mam być szczera.

niedziela, 4 listopada 2018

In Sight szapon energetyzujący i odżywka nawilżająca

Bardzo dużą wagę przywiązuję ostatnio do włosów. Jestem w trakcie ich zapuszczania i tak naprawdę każdy centymetr jest ważny. Jako posiadaczka włosów rozjaśnianych liczyć muszę się z kruszeniem końców.

In sight to włoska  marka, którą spotkać możecie w salonach fryzjerskich. Ich produkty inspirowane są naturą. Bazą kosmetyków jest ozonowana woda. Marka zrezygnowała z używania środków myjących SLS i SLES.  Zamiennikiem detergentu jest siarczan sodu, który jest łagodniejszy dla skóry głowy. Są tokosmetyki bez olejów mineralnych, silikonów, parabenów, sztucznych barwników.

Szampon z serii Daily use przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Odżywka anti-frizz, to odżywka do włosów suchych.


Przede wszystkim bardzo odpowiadają mi opakowania kosmetyków. Dzięki zastosowaniu pompki są bardzo wygodne w użyciu. Możemy dozować tyle produktu ile potrzebujemy.Opakowania swobodnie mogą stać na wannie- naklejka nie ulega zniszczeniu :)




Mam wrażliwą skórę głowy z tendencją do przetłuszczania. Ważne jest dla mnie, żeby szampon dobrze oczyszczał skórę, ale nie podrażniał jej. Ten jest niesamowicie wydajnym produktem. Niecała pompka wystarczy na 1 mycie. Ma bardzo delikatny zapach.

Jeśli chodzi  o odżywkę jest bardzo bogatym produktem. Trzeba uważać, żeby nie nałożyć jej za dużo lub zbyt blisko skóry głowy, bo będzie mieć tendencję do obciążenia włosów. Jak przystało na produkty fryzjerskie jest niesamowicie wydajna i już niewielka ilość produktu wystarczy, żeby dobrze odżywić włosy. Trzeba ją też porządnie spłukać. Na początku moje włosy chłonęły ją jak gąbka. Im dłużej jej używałam tym mniej produktu musiałam nakładać. Na moich cienkich, ale rozjaśnionych włosach sprawdza się bardzo dobrze. Włosy są miękkie i zdrowe. Zapewniam Was, że warto im się przyjrzeć.

Cena szamponu i odżywki w sklepach internetowych to około 36 zł za 400 ml.

piątek, 2 listopada 2018

Yankee Candle christmas magic

Tak wiem wszędzie już nas bombardują na święta, tak, żeby cały klimat uleciał jak najdalej. Ale część z nas przygotowuje się wcześniej do świąt.  Może myślicie też o zapachu w domu ?
Dzić Christmas magic od Yankee Candle.

"Tradycyjny zapach Świąt. Połączenie magicznej woni kadzidła i aromatu jodły balsamicznej wprowadzi ciepły świąteczny nastrój do Twojego domu."



Dość mocny zapach. Radzę go rozdzielić na części po max 1/4. Zdecydowanie czuć święta. Jodłowy zapach wychodzi po czasie w palonego wosku. Wosk ma dość ciężki aromat. Gdzieś tam w tle czuć w nim zapach gorzko cytrusowy. Kadzidła tez są wyczuwalne. Dla miłośników ciężkich zapachów. Polecam raczej do większych pomieszczeń.

Zapach dostępny na goodies.pl

niedziela, 28 października 2018

Moja jesienna pielęgnacja

Jesień to u mnie bogactwo olejków, serum i mocniejszej pielęgnacji. Moja skóra szybciej się wysusza. Głównym powodem zapewne jest to, że marne więc wszelkie grzejniki są u mnie odpalane bardzo szybko. Poza tym piję zdecydowanie więcej kawy niż wody ;) W okresie jesiennym tez więcej siedzimy w domu więc chcąc nie chcąc mam więcej czasu na pielęgnację.


W krokiem jest zmiana demakijażu. W okresie jesieni i zimy odrzucam wszelkie płyny micelarne i skupiam się na demakijażu olejkami. W tym momencie w ruch poszedł u mnie olejek do demakijażu dla skóry suchej od Biolove. Po demakijażu skóry czas na tonizowanie. Ostatnio moim ulubieńcem jest tonik azelainowy od Peel Mission.



Również jest czas na nawilżające serum do twarzy- aktualnie używam płynnego serum nawilżającego Tołpa. Na dzień pod makijaż używam kremu Velvetin ze sluzem ślimaka i komórkam macierzystymi.. Na noc różnie bywa. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje więcej natłuszczenia stosuję olejki lub bogatsze kremy, choć krem Murier bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Staram się dbać też o okolicę oczu.



A Wy zmieniacie swoja pielęgnację w okresie jesienno zimowym ?

piątek, 26 października 2018

Planeta Galaretka do twarzy i ciała

I zaczyna się sezon na jesienno- zimowe umilacze. Zdecydowanie moa pielegnacja w okresie jesiennej maskary różni się od tej letniej. Zdecydowanie stawiam na produkty o cięższej, bardziej bogatej konsystencji. 


Z entuzjazmem podeszłam do tego produktu. Dostałam go do przetestowania na spotkaniu blogerek w Krakowie. Galaretka do twarzy ? Nigdy nie miałam takiego produktu.

Po otwarciu otula nas cudowny owocowy zapach. Zdecydowanie moje klimaty. Sam produkt zawarty w szklanym, zakręcanym słoiczku. Cenie sobie szkło- uważam je za jedne z lepszych opakowań kosmetyków. 





Galaretka jest niesamowicie wydajna. Zdecydowanie lepiej nakłada się ją na lekko wilgotną skórę, bo jest toporna w rozprowadzaniu. W kontakcie z ciepłą skórą konsystencja galaretki zmienia się na bardziej olejkową. Cudowny jest jej zapach. Bardzo intensywnie nawilża skórę. Nie daje też poczucia, że jest ona mega tłusta i lepka. Do galaretki można dodać również swoje ulubione serum dla wzbogacenia pielęgnacji. Ja jednak używałam jej na ciało samodzielnie. Bardzo się z nią polubiłam . Skóra po jej użyciu jest dobrze natłuszczona, gładka i dodatkowo świetnie pachnie. Od razu mam ochotę na inne produkty tej marki :)




50 ml tej galaretki kosztuje 69 zł. Dostępna na stronie producenta 

Składniki: carthamus tinctorius seed oil, gossypium herbaceum seed oil, oryza sativa bran oil, prunus persica kernel oil, glycerin, caprylic/capric triglycerides, sucrose stearate, aqua, sucrose laurate, aroma, benzyl alcohol, tocopherols, helianthus annuus seed oil, dehydroacetic acid, benzoic acid, sorbic acid

środa, 24 października 2018

Yankee Candle Kilimanjaro Stars

Hej kochani ! Czy u Was sezon świec i wosków też już jest w pełni. Jak tylko dopadają mnie jesienne klimaty za oknem, mam ochotę schować się pod koc i odpalić jakiś otulający zapach. 



Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat czystego górskiego powietrza splecionego z chłodną nutą mięty i ciepłą paczulą.

Uwielbiam lekko męskie zapachy, a taki własnie był Kilimajaro Stars na sucho.Bardzo szybko wypełnia pomieszczenie swoim zapachem. Jeśli nie lubicie intensywnych zapachów ten może Wam nie podejść. Przebija się w nim faktycznie nuta mięty, ale to właśnie paczula gra tu główne skrzypce.

Wosk dostępny jest na goodies.pl.

Może polecicie mi jakiś fajny zapach na jesień ?

wtorek, 16 października 2018

Post przerywany czyli odwrót od typowych zaleceń dietetycznych

Nigdy nie byłam dobra w dietach. Wytyczne żywieniowe, liczenie kalorii, brak słodyczy  5 posiłków to nie dla mnie. Przy moim trybie życia 5 posiłków, w regularnych odstępach czasowych to jakiś totalny kosmos. Pomijam fakt, że do godziny 12:00 mam odruch wymiotny patrząc na jedzenie, a jedyną rzeczą jaką przyswajam jest kawa w każdej ilości :) Był czas, że walczyłam ze sobą by zjeść coś rano. Gryzienie w ogóle nie wchodziło w rachubę, więc próbowałam jogurtów. Niestety niezbyt za nimi przepadam, a i czuje się nie najlepiej po tym szajsie z rana.

Śniadanie najważniejszy posiłek dnia mówią.... a gówno prawda tyle lat go nie jem i jakoś żyje.
Do tej pory moje żywienie niestety wyglądało tak,że coś tam wrzuciłam w siebie po południu w pracy, po powrocie do domu po 20 też coś wrzuciłam, przegryzłam batonikiem i dobra jest.

Dieta nie jest dla mnie niczym czasowym. Uważam, że wszelkie diety ograniczające ilość kalorii oraz wszystkie wysokowęglodowanowe, wysokobiałkowe, wysokotłuszczowe to głupota. Będziesz jeść tak cale życie ? Z kalkulatorem kalorycznym w ręce? Czy nie chodzi o to by starać się jeść z sensem i zdrowo ? Czy nie warto znaleźć sposób na siebie.

Nie zdecydowałam się na post przerywany z powodu zrzucania wagi. Przede wszystkim szukałam sensownego dla siebie sposobu żywienia.

Na czym polega ten cały post przerywany czy też okienko żywieniowe?

Chodzi o to, by jeść w określonych godzinach, przez kolejne zachowując post żywieniowy. Post powinien trwać minimum 16 godzin. Co w praktyce oznacza, że przez 8 godzin jesz, a resztę pościsz. W czasie postu możesz przyjmować bezkaloryczne płyny typu herbata, zioła, czarna kawa i oczywiście woda w każdej ilości. Napoje muszą być oczywiście bez dodatku cukru, mleka i innych rzeczy. Myślicie teraz porąbana przecież to jakiś kosmos. Przyjrzyjcie się jednak swojemu jedzeniu. Ile razy wrzucaliście w siebie byle gówno wieczorem, bo nie było czasu na spokojne jedzenie ?

Jeśli chodzi o wybór godzin jedzenie i godzin postu to jest to sprawa indywidualna- można sobie samemu wybrać te przedziały czasowe. Jeśli chodzi Ci o zrzucenie wagi to najlepiej jeść rano, a przez resztę dnia pościć.

Czuję, że dietetycy się ze mną nie będą zgadzać...

Ja zdecydowałam się po prostu usystematyzować swoje jedzenie. Zwykle zaczynałam jeść kolo 14, ale lubiłam wrzucić coś w siebie tez po powrocie z pracy. Moje okienko trwa od 15:30- 21:30. Przy czym chodzę spać około 23-24 więc zachowuję też odstęp między ostatnim posiłkiem, a pójściem spać. Oczywiście zanim się zdecydowałam na ten sposób jedzenia trochę o tym poczytałam. Absolutnie nie jest to dieta głodowa. Przyjąć powinno się normalna, ludzką ilość kalorii około 2500 nie wierzcie dietom 1000 kcal. Moje zapotrzebowanie na samo życie to 1500 kcal, a do tego czasem chodzimy i wykonujemy mnóstwo innych czynności.

Z czego wynika spadek wagi podczas stosowania postu żywieniowego ? Z poziomu insuliny. Bezpośrednio po posiłku nasz organizm zaczyna intensywnie produkować insulinę, która sprzyja magazynowaniu zapasów w organizmie. Podczas postu ilość insuliny jest na bardzo niskim poziomie co sprzyja temu, że organizm zaczyna czerpać ze swoich zapasów. Dodatkowo podczas tzw głodówki organizm zaczyna produkować hormon wzrostu, co sprzyja między innymi budowie masy mięśniowej. Mój 16 godzinny post sprawia, że organizm ma czas na spokojne strawienie pokarmów, a następnie pozbycie się toksyn i złogów z organizmu.

Zdecydowanie przyjmuję więcej wody. DO 15:30 piję jedynie kawe, herbatę i wodę.

Wydawało mi się, że nie będę w stanie zjeść w ciągu 6 godzin posiłków, które miałyby mi zapewnić zapotrzebowanie energetyczne. Nic takiego. W ciągu postu mogę jeść. Mam wrażenie, że moje trawienie w tym czasie działa na maksa, bo spokojnie zjadam kilka normalnych posiłków. Nie przejadam się, nie mam uczucia obżarstwa.

Nigdy się nie ważyłam, bo waga nie jest dla mnie miarodajna. Jestem zwolennikiem bardziej mierzenia się niż ważenia. Moim celem przy przejściu na okienko żywieniowe nie było odchudzanie. Jednak ja zauważyłam spadek tkanki tłuszczowej w obrębie brzucha.

Nie jesteś smietnikiem

Oczywiście, że to, że można podczas okienka jeść absolutnie wszystko nie jest powodem, by wrzucać w siebie bez ograniczeń syf. Staram się jeść pełnowartościowe posiłki. Jem również słodycze, ale zauważyłam, że mam zdecydowanie mniejszą na nie ochotę. Kiedyś zawsze miałam coś schowanego na czarną godzinę. Teraz wiem, że mój organizm kochał słodycze, bo były szybkim źródłem cukru.



Pierwszy tydzień postu żywieniowego był ciężki. Od godziny 12 już chodziłam głodna. Ale myślę, że to siedzi w głowie. Nie wolno- znaczy masz przejebane. Dziś czuję się świetnie. Nie chodzę głodna.. Nie jestem tez pełna ani przejedzona. Skończyły się wzdęcia. Ważne jest, żeby faktycznie w czasie okienka zjeść sporą ilość kalorii. Dzięki temu do następnego dnia spokojnie wytrzymuję. Alkohol również wchodzi w grę tylko podczas okienka, ale akurat moje godziny są całkiem ludzkie, a poza tym szczególnym amatorem wódeczki to ja nie jestem ;)


Post przerywany nie jest dla mnie dietą czasową, myślę, że znalazłam swój sposób żywienia. Dobry dla mojego organizmu i zgodny z moim trybem życia, pracy.


A co Wy o tym sądzicie ?

niedziela, 14 października 2018

yankee candle black coconut


Sezon na palenie świec i wosków uważam za otwarty :) Uwielbiam kiedy dom pięknie pachnie. Ostatnio w moim wiele się działo. Zaniedbałam bloga, gdyż ten rok był rokiem zmian i remontów. A wszystko własnymi siłami. Zaczynam się tu czuć dobrze. To takie miejsce, gdzie mogę odpoczął w wolnej chwili ( jasne ...ciekawe, kiedy masz wolna chwilę.)


Jestem fajną mocnych zapachów. Black coconut taki jest.

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: dojrzały kokos, egzotyczne kwiaty oraz drzewo cedrowe."


Nie jest to słodki i mdlacy kokosek. To przepiękny zapach. Dość mocny i intensywny. Połączenie kokosa z drzewem cedrowym to dla mnie strzał w 10. Uwielbiam ten zapach i bardzo chętnie skusiłabym się na świecie :)

Dostepne na goodies.pl

sobota, 13 października 2018

Kerastase Aura Botanica Wygładzające mleczko bez spukiwania


Zapuszczania włosów ciąg dalszy :) Pozbyłam się już swojego cudnego, siwego odcienia włosów. Cóż :) Może pamiętacie, że przez jakiś czas nosiłam przedłużane włosy, co pozwoliło mi przetrwać najgorsze momenty zapuszczania. Jednak blond na głowie jest jak mercedes- byle czego nie użyjesz. Ponieważ włosy myję maksymalnie co 2 dni, a całe życie mi się spieszy i nie mam na nic czasu w ruch regularnie idzie suszarka, a i prostownica nie jest mi obca :) Wysoka temperatura nie jest dobra dla włósów, a w szczególności dla tych rozjaśnianych. Dlatego zdecydowałam się dołączyć do swojej pielęgnacji mleczko, które ma działanie termoochronne. 




Wygładzające mleczko bez spłukiwania, którego formuła w 99% oparta jest na składnikach naturalnego pochodzenia* zapobiega puszeniu zapewniając jedwabiście gładkie wykończenie i zdrowy blask. W warunkach 90% wilgotności włosy chronione są przed puszeniem przez 96 godzin za sprawą składników odżywczych. Idealne dla normalnych do gęstych włosów, faktura włosów pozostaje miękka, posiada objętość i zapewnia naturalny ruch włosów. Ten wszechstronny produkt teksturyzujący może być stosowany przy naturalnym suszeniu włosów, ale również nadaje się do stosowania jako termoochrona przy stylizacji narzędziami z użyciem temperatury do 230°C. *Pozostały 1% to składniki zapewniające stabilność formuły oraz stabilność sensoryczną oraz zapachową kompozycji.  


Aura Botanica to seria od marki Kerastase bazująca na potędze natury. To najbardziej ekologiczna kolekcja marki, choć organicznej nazwać jej nie można. Mleczko, jak i całą serię miałam okazję przetestować na szkoleniu marki, które odbyło się w moim miejscu pracy. Ponieważ mam już swoje ulubione szampony i odżywki, decydowałam się właśnie na mleczko termiczne. Jest kosmicznie wydajne, zresztą jak większość kosmetyków Kerastase. Nakładam je na długości i końce po umyciu, jeszcze na wilgotne włosy. Ma ono zapobiegać negatywnym wpływom wysokiej temperatury.. Resztki produktu można spokojnie wsmarować w dłonie. Ja widzę różnicę przede wszystkim na moich zniszczonych końcach odkąd używam mleczka. Są one miększe i mniej tępe. Włosy wyglądają na zdrowe, a nie jak przzetrawione siano. Zdecydowanie moje włosy trochę ze mną przechodzą, a zapuszczania jeszcze hohoho ;)


Ceny, w zależności od miejsca zakupu wahają się od około 100-140 zł. Jest warte swojej ceny- bardzo wydaje i co najważniejsze działa.

środa, 10 października 2018

Peel Mission Aza Tonik czyli tonik z kwasem azelainowym

Nigdy na szczęście nie miałam problemów z trądzikiem.  Czasem mi coś na brodzie wyskoczyło, ale też niezbyt często. Cale szczęście . Na co dzień jak już wiecie zapewne pracuję w gabinecie kosmetycznym. Jednym z zabiegów jaki wykonuję najczęściej jest peeling chemiczny :) Na marce Peel Mission pracuje już parę lat. Rozwinęła się ona niesamowicie przez ten czas. Mają pełną gamę produktów do pielęgnacji domowej. Dziś będzie o specjalistycznym toniku z kwasem azelainowym. 



Kwas azelainowy ma szerokie zastosowanie w kosmetyce. Działa terapeutyczznie na skórę z trądzikiem różowatym, trądzikiem pospolitym , blokuję też tyrozynazę- powstawanie przebarwień dlatego często polecam go osobom z tendencją do ich powstawania. Wycisza też skórę skłonną do rumienia.Tonik zakupiłam dla syna, który już jest w tym wieku, ze coś zaczyna na skórze się pojawiać Jednocześnie sama podkradam go przed okresem, kiedy i mi lubi coś wyskoczyć :) Uwierzcie lub nie , ale ja dokładnie widzę kiedy syn go używa, a kiedy nie. Bardzo szybko redukuje zmiany zapalne.Preparaty z zawartością kwasu azelainowego można stosować bezpiecznie cały rok, gdy sam kwas nie jest fotouczulający.

Zdecydowanie przekonują mnie dość krótkie składy produktów marki Peel Mission.


Toniki są bardzo wydajne. Polecam oczywiście stosowanie jak najcieńszych płatków bawełnianych.
Kosmetyki Peel Mission można akupić w salonach współpracujących z marką.

Na dzień dzisiejszy w ofercie Peel Mission możecie znależć aż 15 toników:
Amber - z kwasem hydroksybursztynowym
Anti Acne - z kwasem salicylowy
Anti Age- z kwasem glikolowym
Anti Comedo- z kwasem pirogronowym
Architect Peel- z kwasami huminowymi
Aza- z kwasem azelainowym
B-like- z kwasem GABA
Ferul- z kwasem ferulowym
Lacto-  kwam laktobionowym
Lift- z kwasem glicyrynowym
Lightening- z kwasem mlekowym
Phytic- z kwasem fitowym
Shiki- z kwasem szikimowym
Skin revital- z kwasem migdałowym
Witamina c-  witaminą C

Znacie markę i jej produkty ?

środa, 3 października 2018

Perfecta Olejkowy płyn micelarny Fenomen C

Jak ja nienawidzę płynów dwufazowych. Mam wrażenie, że ta tłusta część produkty oblepia mnie z każdej strony. Czuję, że powieki mam obdłuszczone, a rzęsy stają się ciężkie. Niestety czasem użycie tuszu wodoodpornego jest musowe. Wtedy potrzebujemy produktu, który będzie miał tą tłustą bazę.



FENOMEN CTH OLEJKOWY PŁYN MICELARNY do demakijażu oczu, twarzy i ust
FENOMENALNA 2-fazowa nietłusta FORMUŁA! 
Moc płynu micelarnego zintensyfikowana olejkiem marula!
KAŻDY TYP CERY W TYM SUCHA
FENOMEN CTH OLEJKOWY PŁYN MICELARNY skutecznie i delikatnie usuwa makijaż, także wodoodporny, delikatnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, nawilża oraz wspomaga barierę ochronną skóry.
KOMPLEX CTH unikalne połączenie trzech skoncentrowanych form witaminy C – lipofilowej, liposomowej i hydrofilowej C5300 oraz transporterów SVCT-1 pobudzających transport witaminy C bezpośrednio do komórek skóry. Odpowiada za rozjaśnienie, energizację skóry i działanie antyoksydacyjne.
OLEJEK MARULA wzmacnia barierę lipidową skóry, poprawia stopień jej nawilżenia i elastyczność oraz działa regenerująco. 
MICELE inteligentne cząsteczki idealnie wiążą, niczym magnes, brud i zanieczyszczenia, łagodnie oczyszczają skórę bez potrzeby silnego pocierania.
STOSOWANIE
Bezpośrednio przed użyciem energicznie wstrząsnąć w celu połączenia faz. Nasączyć płatek płynem i delikatnie, okrężnymi ruchami zmyć makijaż i oczyścić twarz. Zmywając okolice oczu, zamknąć powieki – przyłożyć nasączony płatek na 5 sekund – następnie delikatnie zmyć makijaż. Powtarzać czynności, aż płatek będzie czysty. Nie wymaga spłukiwania wodą. Nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy.
Polecany jest do codziennego demakijażu i oczyszczania skóry twarzy, oczu, ust, szyi i dekoltu.




Ten produkt był dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Niby dwu fazowy a nie czuję tego obleśnego tłustego filmu. Świetnie zmywa makijaż. Wodoodporne tusze, czy ciężkie podkłady nie stanowią dla niego żadnego problemu. Nie szczypie oczy i naprawdę radzi sobie z mocnym makijażem. Nie pozostawia również tłustego filmu, po którym szorowanie jest wskazane. Dodatkowo jest mega wydajny. Cieszę, się ze go polubiłam bo ciężko byłoby go zmęczyć z tą wydajnością.

To absolutnie najlepszy dwufazowy płyn do demakijażu jaki miałam.

Kosztuje około 16-20 zł. za 400 ml 




niedziela, 30 września 2018

Biolove Żel pod prysznic jagodowy

Biolove to marka, której chyba nie trzeba przedstawiać żadnej blogo lub kosmetykoaniaczce. Ciekawe produkty, cudowne peelingi a tym razem żel pod prysznic. 






Zapach jagodowy absolutnie przypadł mi do gustu. Żel ma średnią konsystencję. Mógłby być jak dla mnie troszkę bardziej gęsty. Ale zapachem nadrabia. Cudowna słodka jagoda, która w jesienno- zimowe wieczory będzie nam przypominać letnie ciepłe dni.



Podoba mi się to, że ma płaską zakrętkę i można postawi żel do góry nogami, kiedy sięga dna. Mam w zapasie wersję kiwi. Zobaczymy, czy też mnie zauroczy.

piątek, 28 września 2018

Avon Planet Spe Olejek pod prysznic i do kąpieli.



Uwielbiam olejki w pielęgnacji ciała. Ostatnio oleju ze słodkich migdałów używam do olejowania włosów, olejku do demakijażu. Bardzo lubię również smarować się olejkami. Przyszedł czas na olejki do kąpieli :)




Lekki, nawilżający olejek o zapachu mleka kokosowego i drzewa sandałowego. Wzbogacony witaminami. Dodaj go do kąpieli lub aplikuj bezpośrednio na skórę dla relaksu i nawilżenia.
Lekka formuła, szybko się wchłania, wygładza skórę i zostawia ją widocznie nawilżoną. Nadaje się do stosowania jako olejek do kąpieli lub pod prysznic.



Pamiętam, że za czasów, kiedy byłam konsultantką Avon, bardzo lubiłam serie Planet Spa. Z ochotą podeszłam więc do niej. Zapach jak najbardziej trafiony w moje gusta. Uwielbia drzewo sandałowe. Ja olejku używam pod prysznicem. Przpeadam za nim :) Nie muszę się już dodatkowo smarować balsamem co mi odpowiada. Dodatkowo zapach jest cudny. Nie wysusza skóry i jest bardzo przyjemny w użytkowaniu :)

Swoją drogą polecacie jakieś produkty z Avon ?

środa, 26 września 2018

Regenerum regeneracyjne serum do ciała


Też ciężko Wam się zużywa balsamy do ciała ? Obowiązkowo muszę posmarować nogi po odchwaszczaniu, ale skóra moja nie jest szczególnie wymagającą. Próbowałam kiedyś balsamów pod prysznic, po których niestety czuję się jakbym się w ogóle nie myła. Z wielkim zaciekawieniem więc zabrałam się za regeneracyjne serum w sprayu.




REGENERUM regeneracyjne serum 
do ciała
nawet do bardzo suchej i odwodnionej skóry

Długotrwale nawilża, ujędrnia i regeneruje, przyspieszając odnowę nawet bardzo suchej skóry,
która staje się odżywiona i przyjemna w dotyku.

skutecznie nawilża i odżywia skórę
intensywnie regeneruje
ujędrnia i uelastycznia
wygładza skórę sprawiając, że staje się miękka i przyjemna w dotyku
skutecznie koi i łagodzi różnego rodzaju podrażnienia
serum w postaci lekkiej pianki błyskawicznie się aplikuje i wchłania

Pojemność 180 g


Forma produktu faktycznie bardzo fajna. Był cudowną sprawą, kiedy podczas weekendu majowego zjarałam sobie łydki i nie mogłam się dotknąć. Serum wystarczy spryskać na ciała i szybciutko wsmarować. Wchłania się absolutnie błyskawicznie. Przy ojej raczej normalnej skórze na ciele daje poczucie nawilżenia. Przyspieszył też regenerację skóry po poparzeniu. Zapach jest dość neutralny. Kremowego bezzapachowego kosmetyku. Wydajność niezła jak, na to, że ciężko mi zużyć balsamy do ciała.Fajny produkt, ale nie pokochaliśmy się na tyle bym ponownie do niego wróciła.

Kosztuje około 26 zł.

niedziela, 23 września 2018

Soraya foodie supernawilzajaca maseczka melonowa

Pamiętacie wpis o maseczce jagodowej Soraya, która bardzo przypadła mi do gustu. Szybko zdecydowałam się na wypróbowanie kolejnej..tym razem maseczka supernawilzajaca melonowa.






Po otwarciu faktycznie wyczuwalny jest zapach słodkiego melona. Dość podobny do naturalnego aromatu. Maseczka ma lżejsza konsystencję niż jagodowa. Taka bardziej żelowa. Saszetka wystarcza na pokrycie obszaru twarzy i szyi. Wszak obszar pielęgnacji twarzy kobiecej powinien kończyć się pod biustem ;)



Niestety ta maseczka mnie nie zachwyciła. Zbyt lekką konsystencja jak dla mnie. Nie poczułam mocnego nawilżenia. Myślę że lepsza będzie dla osób z tłustsza skóra niż moją ostatnio suchą.

czwartek, 13 września 2018

Soraya foodie odżywcza maseczka jagodowa

Maseczki, maseczki. Nigdy ich nie za wiele. Żeby tylko czasu było więcej a ich stosowanie. Na spotkaniu blogerek w Lodzi fima Soraya podarowała nam nowe owocowe maseczki do twarzy.  Na pierwszy rzut poszła odżywcza maseczka jagodowa.



Maska znajduje się w saszetce . Podzielona jest na dwa razy . Ja swoją podzieliłam się z panem M., który nawet bezkrytycznie podszedł do pomysłu. Jego twarz łuszczy się czasem niczym skóra węża, gdyż stosowanie kremu jest fuuj, niemęskie i po co to komu. Ale na maseczkę dał się namowić. Być może zbliża się kryzys wieku średniego.. może starość dopada go w odbiciu lustrzanym, nie wiem ale maseczkę przyjął z otwartymi rękami :)



Po otwarciu saszetki otula nas piękny zapach jagód- słodki i mocno owocowy. Ta więc nałożyliśmy maseczki i przystąpiliśmy do oglądania serialu ( swoją drogą polecam Breaking Bad naprawdę dobry serial). Maseczkę wystarczy nałożyć na 10 minut, a następnie resztę wmasowac do wchłonięcia.

Jedna saszetka wystarczy swobodnie na nałożenie jedna całą twarz i szyję. Ja staram się nakładać maseczki dość cienko- gruba warstwa nie zawsze się wchłonie, a po co marnować produkt.

Byłam bardzo zadowolona z efektu działania maseczki. Skóra była nawilżona i wyraźnie odżywiona. Nawet mój stwierdził ze mnie wygładziło ;p

Cena takich dwóch saszetek to około 3 zł.



Mam w zapasie jeszcze maseczkę melonową i z miodem . Na pewno je wypróbuje :) Polecam Wam pysznie pachnącą owocową serie Soraya foodie.

poniedziałek, 10 września 2018

Mydlarnia św Franciszka balsam do ciała z masłem shea na wagę

Pamiętacie spotkanie blogerek w Krakowie ? Odwiedziły nas wtedy Panie z Mydlarni u św Franciszka. Poza prezentacją zabiegu na dłonie dostałyśmy wtedy również balsamy do ciała na wagę.  Opakowanie balsamu jest cudowne. Zakręcany pojemnik z ozdobną zakrętka. 



Mi przpadł zapach cedru i limonki. Zapach jest nieco męski, ciężki. Jestem absolutna fanką takich zapachów. Do testowania zabrałam się prawie od razu :)



Konsystencja jest typowa dla masła shea. Trzeba wybrać trochę balsamu z opakowania, a ten pod wpływem ciepła naszego ciała zaczyna się rozpuszczać. Jest do balsam mocno natłuszczający. Rewelacyjnie sprawdza się w pielęgnacji przesuszonej skóry rąk czy stóp.  Stosuję go głownie na noc, ze względu na to, że wchłonięcie zajmuje mu chwilę.


Bardzo dobrze odzywia i natłuszcza skórę. Zapach pozostaje jeszcze na długo. Trzeba zwrócić uwagę by zapach przypadł nam do gustu- bo będziemy się męczyć.
Bardzo podoba mi się także forma kupowania balsamu na wagę. Mamy okazję wyprobować zanim ubierzemy się w jakąś dużą ilośc. Poza tym taka forma odkrajania z bloku daje mi poczucie, ze ejst to produkt maufakturowy a nie masówka w opakowaniu. 

Jeśli chodzi o stosowanie na ciało jeśli chodzi o okres letni może być dość ciężko. Wchłania się dość długo, a mi osobiście w lecie przeszkadza efekt tłustości i lepkości.  Myślę, że w zimie zamieszka w mojej torebce. Masło shea świetnie zabezpiecza przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi.

Jeśli chodzi zapachy balsamu to jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zachęcam do zajrzenia na stronę Mydlarni.

100 g takiego masła kosztuje 28,90. Wbrew pozorom 100g to całkiem spora ilość takiego balsamu :)

sobota, 8 września 2018

Zużycia wakacyjne

Denko- boże jak to motywuje. Jak widzę ilość produktów wpadających do miejsca- zdenkowane to jestem z siebie dumna :)
Oczywiście niektóre denka to grzechy pod tytułem- przeterminowało się ;p 
To lecimy :)



Żele Balea- tanie o świetnych zapachach, jak dla mnie ich wydajność jest całkiem przyzwoita.

Tołpa Nawilżający szampon kojący podrażnienia. Przy okazji tego posta zorientowałam się, że nie pojawiła się jego recenzja. Mój skalp ma tendencję do podrażnień, a jednocześnie moje włosy dosyć szybko się przetłuszczają. Szampon Tołpy ma delikatne środki myjące, używałam go zarówno ja jak i mój, już nie taki mały, gentelmen. Włosy były po nim czyste, odświeżone i nie były tępe. Jeśli miała bym do niego wrócić na pewno bym to zrobiła. Nie była to miłość powalająca, ale urocza fascynacja i na pewno sentyment do niego pozostanie ;)

Kropla Zdrowia Mydło z nanosrebrem i biała glinką. Naprawdę świetny produkt,który warto mieć w domu. Ma wszechstronne zastosowanie. Zapraszam Was do recenzji.



Masło do ciała Be organic. Niestety nie udało mi się dobić dna przed terminem ważności.

Bielenda keratynowa maska do włosow. Dawałam jej szanse. Probowałam na włosach naturalnych i przedłużanych. Ostatecznie wylądowała na włosach na nogach w celu ich golenia ;p

Bingospa Sól Borowinowa . Zawsze lubiłam ich produkty. Sól wsypywałam kiedy potrzebowałam rozluźniającej, gorącej kąpieli.  Nie jest to sól zapachowa, a o działaniu leczniczym. Warta wyprobowania.



SeaNtree Kolagenowa maseczka. Przyjemna ale bez efektu wow ;)

Kolagen z elastyną udało mi się użyć raz zanim stracił termin- tak jest mi wstyd.

Liq cc Bogate serum z witaminą C. Absolutnie cudowne- z przykrością dobiłam dnia. Po jego użyciu skóra rano była wypoczęta i odświeżona.



Eveline liquid control. Bardzo polubiłam się z tym podkładem. Jest świetną alternatywą dla Catrice

Maybeline Colossal volume. Byłam zadowolona z tego tuszu. Ładnie podkreślał i nie robił
grudek.

Kobo Loose Powder   makijażowe produkty są najgorsze do zużycia. Ja chętnie wraca do pudrów Kobo. Jestem z nich zadowolna




Kolejne opakowanie płynu micelarnego Bioderma . Produkt kultowy. Myślę,że nie trzeba go reklamować

Hydrolat z róży damaceńkiej KEJ. Recenzja w linku. To mój pierwszy hydrolat,ale już wiem, że się z nimi polubię :)

Tołpa odżywcze mleczko wygładzające. Ma lżejsza formę niż balsamy do ciała. Świetnie się wchłania i decydowanie jest fajnym produktem na cieple dni. Osobiście bardzo lubię Tołpę, a mleczko też przypadło mi do gustu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...