środa, 22 listopada 2017

Sylveco enzymatyczny peeling do twarzy



Dziś przychodzę do Was z recenzją peelingu od Sylveco. Ponieważ mam skórę naczynkowa całkowicie odrzuciłam peelingi ziarniste. Tym razem testowałam peeling od sylveco. Co o nim myślę? Zapraszam na post


Preparat złuszczający działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub eksfoliacji kwasami.



INCI: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol.



Nanieść niewielką ilość produktu na wilgotną skórę, omijając okolice oczu i masować minimum 3-5 minut. Co jakiś czas zwilżać dłonie wodą i kontynuować masaż. Dokładnie spłukać ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. Uwaga: po nałożeniu może pojawić się lekkie uczucie szczypania, co jest naturalne w przypadku stosowania na skórę enzymów. Przy dużym dyskomforcie należy jednak preparat zmyć szybciej.



Peeling należy nałożyć na skórę i masować około 3-5 minut. Producent zaleca co jakiś czas zwilżyć dłonie przy masażu. Jest to o tyle ważne, że bez tego peeling staje się ciężki, nie ma poślizgu. Jest konsystencja jest bardzo zbita i tłustawa. Po nałożeniu tego peelingu u mnie pojawia się uczucie podszczypywania. Aby o dobrze spłukać trzeba się trochę namęczyć, ale jest tego wart. Skóra po użyciu jest gładka i oświeżona. Peeling jest naprawdę wydajny. Bardzo się z nim polubiłam. 


Cena 25,99 na stronie producenta

poniedziałek, 20 listopada 2017

Yankee Candle Sweet Strawberry

Yankee Candle Sweet Strawberry


Truskawki kojarzą mi się z latem.... z koktajlem, z truskawkami w cukrze. Choć szczerze powiedziawszy nie należa do moich ulubionych owoców. Stosunek do nich mam raczej ostatnio obojętny.



Sampler Yankee Candle paliłam dokładnie jak wosk. Dzielę go sobie i wrzucam do kominka. Jakoś bardziej odpowiada mi taka forma ich palenia. Niestety Sweet Strawberry to zapach nieco chemiczny. Jest też dość intensywny , więc jeśli lubicie realistyczne i lekkie zapachy to niekoniecznie może Wam przypaść do gustu.

Kupić możecie go na goodies.pl

sobota, 18 listopada 2017

Organic Shop Peeling do ciała belgijska czekolada


Pewnie już wiecie, że peelingi Organic Shop należą do moich ulubionych zdzieraków do ciała. Staram się przetestować po kolei wszystkie wersje zapachowe, aby wykluczyć zapachy, których nie lubię i dodać do kolejnych zapachów te, które pokochałam. 

Jak spodobała mi się belgijska czekolada? O tym dzisiaj.




Organic Shop to świetnie peelingi, należące do mocnych zdzieraków. Są mocno napakowane cukrem. Zabieg tymi produktami to czysta przyjemność. Ciało jest świetne. Cukier dobrze się rozpuszcza a i wanna nie wygląda jak po katastrofie :)


Belgijska czekolada- z czekoladowym zapachem to jest tak, że albo się go kocha albo nienawidzi. Ja mam stosunek nijaki- sam peeling jest świetny ale zapach jakoś mnie nie zakwycił. Nie przebije pomarańczy i trawy cytrynowej- ale jesli kochacie czekoladę to być może właśnie wersja dla Was :)

czwartek, 16 listopada 2017

Swiss Image Szampoo Volume

Szampony to chyba zaraz po żelach pod prysznic kosmetyki, które zużywam litrami. O moim ulubionym szamponie odkąd mam na głowie siwy blond już Wam pisałam. Jednak potrzbuję drugiego szamponu, aby moje włosy nie robiły się zbyt niebieskawe ;)
Przede wszystkim w ostatnim czasie moje włosy mocno się przetłuszczają. Dodatkowo zapuszczam włosy. Od paru miesięcy ich nie podcinam i wyglądam już strasznie. Włosy są przylizane, albo żyją własnym życiem... matko nie wiem jak to przetrwam



Szampon Volume Swiss Image oczyszcza i pielęgnuje włosy nie powodując ich obciążania.
Wyprodukowany na bazie alpejskiej wody glacjalnej, która posiada wyjątkowe właściwości i czystość.
Innowacyjna formuła jest czynnikiem wzmacniającym włosy.
Kompleks miodowy i d-panthenol zapewniają włosom nawilżenie. Włosy stają się pełne energii, blasku.



Szampon przede wszystkim bardzo dobrze oczyszcza. Włosy są faktycznie odświeżone i odbite od nasady. Nie trzeba dużej ilości szamponu aby ładnie się pienił.
Użycie po nim maski w przypadku moich włosów jest niezbędne. Nie zauważyłam, żeby moje włosy były nawilżone. Wręcz są bardzo tępe na końcach i natychmiast muszę coś na nie nałożyć- ale tak jak mówię moje włosy są na ten moment bardzo mocno rozjaśnione.
Skóra na głowie ma się po nim dobrze, a dla mnie to też bardzo ważna rzecz. Dla mnie to taki zwykły szampon, ani mnie nie zachwycił ani nic dobrego nie zrobił.

Jego cena jest przystępna- kosztuje około 25 zł i dostępny jest w drogerii Rossmann.

wtorek, 14 listopada 2017

Yankee Candle Lavender

Lawenda.. jedni ją kochają inni nienawidzą. Podobno działa uspokajająco.





Yankee opisuje go jako zapach lawendy- dokładnie taki jest. Nie wyczuwam w nim zupełnie innej nuty. Nie jest zbyt nachalny. Choć lawenda nie należy do moich ulubionych zapachów, ten wosk mi odpowiada. Nie zbyt mocny, wyczuwalny ale nie duszący. O dziwo nie kojarzy mi się z babciną szafą pewnie ze względu an jego niewielką intensywność :)

Możecie go kupić na stronie goodies.pl

niedziela, 12 listopada 2017

Bionigree serum oczyszczające do skóry głowy

Oczyszczanie i pielęgnacja skóry głowy powinna stać się naszym rytuałem. W końcu od jej dobrej kondycji w dużej mierze zależy wygląd naszych włosów.
Temat trychologii i dbania o skórę głowy jest dosyć nowy. Nie jest to jeszcze dziedzina znana przez wszystkich. Ja przez długi czas miałam problem z wysuszaniem się skóry głowy. Pojawiało się spędzenie i napięcie. Teraz już wiem że moja skóra była po prostu wysuszona, ale temat pielęgnacja skóry głowy został ze mną do dzisiaj.
Oczywiście zdarzają się mi się jeszcze epizody gdzie nie radzę sobie ze skora na głowie.
Do serum bionigree podeszłam z ogromnym entuzjazmem i wielka nadzieja. Ostatnio mam problem z nadmiernym przetłuszczaniem się skóry na głowie podczas gdy moje rozjaśniane końce pozostają suche.



Serum oczyszczające do skóry głowy Bionigree basic_01 to pierwszy kosmetyk trychologiczny z czarną porzeczką, o Polskim pochodzeniu, działaniu złuszczającym, przeciwłupieżowym i antybakteryjnym, to profesjonalny produkt przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry.
Właściwości:
Łagodzi podrażnienia skóry
Usuwa nadmiar zrogowaciałego naskórka
Rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych
Reguluje pracę gruczołów łojowych
Po wykonaniu zabiegu oczyszczającego przy użyciu serum, skóra intensywnie wchłania substancje odżywcze, a włosy unoszą się u nasady, zwiększając swoją objętość i dając niepowtarzalne uczucie odświeżenia.



Moja opinia:
Serum zawarte jest w szklanej buteleczce z pipetka o pojemności 50 ml. Dostępne jest również w wersji 100 ml. 


Producent zaleca nałożenie 5-10 ml produktu czyli 1-2 pipetki. Mi wystarcza spokojnie 1. Dzięki płynnej konsystencji serum świetnie się rozkłada na skórze . Po paru minutach od nałożenia czuć efekt chłodzący. Należy przytrzymać je ok 30 minut a następnie umyć włosy szamponem.  W zależności od potrzeby można serum przytrzymać całą noc. Czasem zdarzało mi się tak robić i po prostu rano jak zwykle myłam włosy. W celach profilaktycznych serum należy używać raz w tygodniu a jeśli faktycznie ma!y większe problemy ze skora na głowie to nawet codziennie. Skóra po użyciu serum jest niesamowicie odświeżona. Widać i czuć, że włosy są faktycznie uniesione od nasady. Mam uczucie niesamowitej świeżości. Serum jest bardzo proste w użyciu, nie trzeba się namęczyć by je spłukać. Niesamowicie je polubiłam i mysle, że zostaniemy ze sobą na dłużej.

50 ml serum kosztuje 59 zł. 

wtorek, 7 listopada 2017

Październikowe denko

Oj motywująco na mnie działa denko motywująco:p Od razu okładam na kupkę, jak tylko uda mi się coś wykorzystać :) Być może nie jest tego zbyt wiele, ale robię postępy!



W tym miesiącu udało mi się wydenkować:
Płyn do kąpieli Balea- niestety zapomniałam o recenzji....

Tusz do rzęs Pierre Rene, który niestety również nie doczekał się recenzji

Kultowy już w blogosferze podkład CATRICE

To już któreś z kolei opakowanie, ale chyba czeka go godny zastępca

Arganowy Płyn micelarny Equlibra


Nie pokochaliśmy się więc cieszę się z denka :)

Krem do twarzy Life for Madaga


Nie był, zły ale wolałam mineralnego brata

Maseczka Tołpa o której jeszcze napiszę :)




Może nie było tego zbyt wiele, ale poczyniłam postępy:)

Już robię miejsce na denko listopadowe ;)

niedziela, 5 listopada 2017

Kultowy Catrice Hd vs Nowość od Eveline

Pewnie widziałyście już nowy podkład od Eveline, który szatą graficzną do złudzenia przypomina kultowy już Catrice HD?

Miałam okazję dołapać Eveline na promocji w Rossmanie. Od razu wpadl w moje łapki, gdyż Catrice zblizał się ku końcowi. Dziś porównanie ? Czy Catrice znalazł zastępce? Czy Eveline będzie nowym, kultowym podkładem w blogosferze?


O Catrice pisałam Wam już wcześniej. Jest dobrze kryjący. Ma 4 odcienie kolorystyczne. Ja wybrałam najjaśniejszy. Generalnie polubiłam się z  nim bardzo. Wiele blogerek pisało, że je zapychał ja nic takiego nie nazuważyłam. To fakt, nie należy do najlżejszych podkładów.



Po pierwsze kolorystyka
Catrice Hd posiada 4 odcienie. Dla odmiany Eveline ma ich już 6.


Zawsze wybieram najjaśniejsze wersje kolorystyczne podkładów- jestem bledziochem. Jak widać różnica między Catrice, a Eveline jest duża. Ponieważ upały nam się dawno skończyły, a ani śladu słonca na mej twarzy Eveline jest teraz idealny.

Konsystencja
Zdecydowanie Eveline jest rzadszy. Mam wrażenie, że jest dużo lżejszy. Zazwyczaj prosto z pipetki wale podkład na twarz, a dopiero wtedy go rozprowadzam. Z Eveline trzeba uważać, żeby nie wylądował nam na ubraniu.


Opakowanie
Opakowanie do złudzenia podobne. Eveline jest bardziej podłużny, a jego pojemność to 32 ml. Catrice to standardowa 30-stka.


Jak widać Catrice ma nieco grubsze dno, ale nie da się ukryć, że są baaaardzo do siebie podobne. Szata graficzna jest niemal identyczna . Jakoś ten Eveline zgrabniejszy jest niż Catrice, mimo większej pojemności.

Krycie
Mimo lżejszej konsystencji Eveline ma świetne krycie. Można przy delikatniejszym makijażu uzyskać naprawdę satysfakcjonujący efekt. Jeśli przyłożymy się troszkę do bardziej problematyczbnych partii do zakrycia też radzi sobie znakomicie!
W starciu z Catrice wypadają tak samo.

Demakijaż
Chociaż absolutnie nic nie mam do Catrice mam wrażenie, że Eveline łatwiej się rozpuszcza przy demakijażu i szybciej go domyć płatkami kosmetycznymi.

Dostępność
Przy recenzji Catrice pisałam Wam o problemach z dostępnością. Myślę, że z Eveline może być podobnie. Catrice znajdziemy stacjonarnie w Naturze. Eveline natomiast w Rossmanie.

Cena
Za Eveline trzeba w rossmanie zapłącić 36,49. Ja kupiłam go w promocji -55%. Catrice regularnie kosztuje jakieś 29,90

Ceny porównywalne. Odkąd booom na Catrice nieco zelżał można o kupić nawet ciut taniej :)

Podsumowując. Bardzo się z Eveline polubiliśmy. Konsystencja i kolorystyka dla mnie lepsza od Catrice. Oba są swietne. Ale chyba Eveline zostanie moim nowym ulubieńcem....

czwartek, 2 listopada 2017

Baleowe rozdanie

Kochani! Święta tuż tuż.... ja już jestem duża i pewnie niezbyt grzeczna bo jakoś Mikołaj do mnie nie zagląda. Postanowiłam w tym roku zostać dla kogoś takim mikołajem. Dlatego przychodzę do Was z baleowym rozdaniem :)




Aby wziąść udział w rozdaniu trzeba
1. Być publicznym obserwatorem bloga
2. Napisać na jaki prezent w tym roku czekacie od swojego Mikołaja :)

Miło mi będzie jeśli udostępnisz gdzieś informację o moim rozdaniu i dasz mi o tym znać :)

W komentarzu proszę wpisać:
1.Obserwuję jako:
2.Mój wymarzony prezent
3.E-mail( w razie wygranej łatwo mi się będzie z Tobą skontaktować:)
4.Udostępniam: Tak(napisz gdzie)/Nie

Rozdanie trwa do 30.11.2017 r. O wynikach napiszę jak najszybciej- chciałabym, aby Mikołaj zdążył:)

Fundatorem rozdania jestem ja:)


 Do rozdania są: Balea: mydło do rąk, dwa żele pod prysznic, pianka do rąk i mój ulubiony peeling do ciała Organic Shop trawa cytrynowa :)

wtorek, 31 października 2017

Świąteczne spotkanie blogerek w Krakowie :)

Hej!
Idąc śladami moich blogowych koleżanek postanowiłam podjąć się swojej pierwszej organizacji spotkania blogerek. Oczywiście w Krakowie :)
Oficjalnie więc zapraszam Was na świąteczne spotkanie, które odbędzie się 17 grudnia. A gdzie konkretnie? Jeszcze tego nie ustaliłam, ale o wszystkim poinformuje w e-mailu zaproszone dziewczyny.




Jeżeli macie ochotę wziąć udział w spotkaniu, proszę o e-maila na adres: krakowskieblogerki@gmail.com

Proszę, żebyście się krótko przedstawiły, napisały coś o swoim blogu i o tym dlaczego chcecie wziąć udział w spotkaniu. Na zgłoszenia czekam trzy dni, tj. do 3.11.2017 r  Na następny dzień wyślę odpowiedź do dziewczyn, z którymi spotykamy się w grudniu. Oczywiście w organizacji pomogą mi trochę Dominika i Kornelia - dlatego jednym z etapów spotkania będzie przygotowanie dla siebie wzajemnych upominków. Proszę więc o przemyślane zgłoszenia

Kobo Luminous Healty Make Up

Jest i obiecana recenzja podkładu, który szybko musiałam wyrzucić ze swojego życia. Dawałam mu parę szans zapominając całkiem dlaczego ostatnio rzuciłam go w kąt. 
Kobo Luminous Healty Make Up


Jest to odżywczy podkład rozświetlający. Kupiłam go na jakieś promocji w naturze. Głownie chciałam wypróbować coś nowego. Ponieważ należę do bladych twarzy, bardzo podpasowało mi, że miał dużą gamę kolorystyczną. Wybrałam kolor polcerain, który wydał mi się idealnym odcieniem. I faktycznie kolor dobrałam idealnie.


Podkład zawarty jest w typowej tubce. Ma to swój plus pod tym względem, że możemy go rozciąć i faktycznie zużyć do końca. Nie dane mi było jednak do tego dotrwać.
Samo rozpowadzanie tego podkładu było całkiem niezłe. Kolorystycznie mi podszedł.

Niestety po parunastu minutach od nałożenia strasznie ważył mi się na twarzy. Wyglądałam jakbym była podczas jakiejś kuracji kwasami i skóra schodziła mi płatkowo. Na szczęście zawsze zdarzyło mi się zorientować zanim wyszłam z domu. Dawałam mu parę szans niestety nie dał rady.

Nie powiem Wam więc nic na temat krycia czy trwałości. Jeśli macie ochotę musicie spróbować same. Nie wiem, czy nie ten egzemplarz czy po prostu podkład nie jest dla mnie. Niestety poszedł prawie w całości w kosz...

sobota, 28 października 2017

Calvin Klein In2U Woman

Rzadko piszę o zapachach. Jestem laikiem w tej dziedzinie. Trochę tak albo mi się coś podoba albo nie. Chociaż moja chciej lista nie jest wielka, to jakoś nie mogę jej dopełnić. Niby lubię zapachy i staram się codziennie coś nosić na sobie tak jakoś zawsze mam ważniejsze wydatki.

In2U Calvin Klein to dla mnie własnie taki zapach na codzień. 



Opis zapachu ze strony iperfumy.pl

Fajne proste opakowanie. Dość ciężkie ze względu na grube szkło. Lubię prostotę.



Lubię go za świeżość jaką daje. Choć w początkowych momentach można się zastanawiać czy to aby napewno wersja dla kobiet. Jednak męskie nuty zapachowe mijają dla mnie po chwili.


Jest też zapachem uniwersalnym - będzie dobry zarówno w lecie jak i w zimie.


Kupiłam ten zapach w promocji 1+1 gratis w Rossmann. Myślę, że gdyby się znów nadarzyła okazja mogłabym wziąć jeszcze jeden flakon. Trwałość ma całkiem nie najgorszą-na ubraniach czuję go do końca dnia.

Moja chciej lista to Armani Code i Alien eau extraordinarie... cóż pomarzyć narazie mogę 

wtorek, 24 października 2017

Balea fresh & fruity pianka pod prysznic

Uwielbiam pianki do mycia odkąd pierwszy raz wypróbowałam jedną u Dominiki. Bardzo odpowiada mi ich konsystencja i łatwość spłukania. Nie mówiąc o doznaniach jak to mówią organoleptycznych :) Cudowna jest konsystencja pianek.... człowiek w ogóle nie ma poczucie, że tylko się myje.. dla mnie ot taka odrobinka luksusu pod prysznicem ;)


Jak się sprawdziła pianka Balea fresh&fruity?


Po pierwsze cudowny zapach. Zdecydowanie czuć grejpfruta a jak już pewnie wiecie uwielbiam cytrusowe zapachy. Orzeźwia, odświeża. Pozostawia chwilowo delikatny zapach na skórze,a w łazience pachnie jeszcze przez  jakiś czas.


Ma cudowną konsystencję- miękkiej, puszystej pianki.... Płynie po skórze, delikatnie ją myjąć. Nie wysusza skóry.


Świetnie się spłukuje więc jeśli macie jakieś ekstremalne warunki w stylu mała ilość wody to zdecydowanie Wam polecam. Żałuję że nie zaopatrzyłam się w większą ilość pianek bo baaaardzo ja polubiłam. Dodatkowo wychodziła coś miedzy 6 a 7 zł....

Już mam ochotę na więcej... szkoda, że do DM tak daleko....

sobota, 21 października 2017

Champaca blossom Yankee Candle

Ahhh te jesienne wieczory. W leniwą niedziele najlepiej z dobrą herbatka i kocykiem otulę się nic nie robieniem. Rzadko mam takie dni, że nie mam nic do roboty , ale zdarza mi się zorganizować tak czasem niedziele, kiedy obiady i inne historie mam już przygotowane wcześniej. Całość lubię uzupełnić odpaleniem jakiegoś przyjemnego wosku. Na Champaca Bloosom patrzyłam już parę razy. Na sucho wydawał mi się bardzo fajnym zapachem. Jeśli chodzi o woski nie lubię ciężkich, przytłaczających nut.



Jest to zapach typowo kwiatowy. Podobno tak pachnie magnolia champaca. Oczywiście nie mam o tym zielonego pojęcia. Zapach jest lekki. Niby go czuć kiedy przechodzi się obok kominka jednak nie jest nachalny. Powiedziałabym nawet, że wolałabym gdyby był bardziej intensywny. Fajny, świeży, kwiatowy zapach.
Zakupić możecie go na goodies.pl za 9 zł

środa, 18 października 2017

Czy warto pozwalać palantom kierować naszym życiem ?

Czy zastanawialiście się kiedyś czemu niektórzy ludzie są uśmiechnięci, mocno stąpają po ziemi, patrzenie na nich to przyjemność a bycie w ich otoczeniu obdarza Was pozytywną energią?

Czy kiedykolwiek czuliście przypływ mocy po spotkaniu z kimś? Dobrym duchem?

Ja tak. Doświadczyłam wampirów energetycznych, którzy sukcesywnie pobierali mi energię, pławiąc się w swojej zajebistości poprzez wytykanie mi moich błędów czy niedociągnięć. Co najlepsze uważając się przy tym za moich kompanów.
Spotkałam też na swojej drodze osoby, przy których każda minuta jest dawką pozytywnej energii. 
I dziękuje losowi za to, że stanęli na mojej drodze. 

Przyszedł czas kiedy stanęłam przed lustrem i zapytałam sama siebie- czy pozwolę na to by jakiś palant kreował moim życiem, niszczył moje poczucie wartości, wytykał mi błędy nie przeżywając tego co ja ? Powiedziałam o nie!! Palantom wstęp wzbroniony. Ale jak to zrobić? Pstryk i już jest ?
Niestety wymaga to ogromnej pracy-NAD SOBĄ. 




Co zrobiłam na początek ? Zaakceptowałam, że tacy ludzie będą pojawiać się w moim życiu. Zrozumiałam, że jeśli ktoś chce być palantem to zostanie nim do końca życia. Nie mogę tego zmienić. Nie spowoduje, że zmieni się w osobę,której pomogę w środku nocy ze względu na okoliczności. 
Skoro nie mogę tego zmienić. Muszę do zaakceptować. Okey i już ? Przecież oni dalej będą. Oczywiście, że tak. Ale to ja decyduje na ile pozwolę im wejść w moje życie. Na wszystko jest rozwiązanie, trzeba tylko usiąść i się nad tym zastanowić.

W naszym życiu są osoby, które pozostaną w nim. Często jest to rodzina, z którą się nie dogadujemy. Mówią nam jak mamy żyć, jak wyglądać, co robić czego nie robić. Ja słucham tego co mają do powiedzenia. I nauczyłam się mówić jedno zdanie Dziękuję, za twoją opinie, ale pozwól, że ja będę mieć inne zdanie w tym temacie.( I tu wielkie podziekowania dla Michała Czekaja, cudownego, energetycznego człowieka, który mi to podsunął). 
Proste... ale widzisz, że ktoś dalej brwie w swoje i narzuca Ci swoje zdanie. Po raz kolejny powiedz Dziękuję, za twoją opinie, ale pozwól, że ja będę mieć inne zdanie w tym temacie. Wierz mi, że jeśli 3 raz to usłyszy to dla świetego spokoju przestanie ględzić :)

No tak, ale są też typy na które to nie działa. Co wtedy robię ? Nie komentuje, nie wchodzę w dyskusje po prostu to olewam. Skoro ktoś olewa moje argumenty, nie chce mnie słuchać czemu ja mam to robić? Nie mam ochoty, nikt mnie nie przymusi. To ode mnie zalezy, czy chcę wchodzić w polemikę z takimi ludzmi.


Czy wiecie dlaczego ludzie nas krytykują i obgadują? Dlatego, że jesteśmy tego warci. Ale jak to ?
Bardzo często takimi ludzmi kreuje zazdrość. Czy już się tym przejmuję ? Nie- jeśli jest to osoba, która nie wnosi nic w moje życie nie ! Ktoś może uważać, ze jestem nie wiem głupia, za niska, za gruba, mam hujowaty samochód i beznadziejne ciuchy. Ale to nie jest mój problem tylko jego. Skoro traci energię na analizowanie to czego nie mam lub co mam to jest jego problem. Ja zamiast analizować innych wolę skupić się na swoich marzeniach czy celach. Widocznie ich życie jest zbyt nudne, dlatego interesują się moim.

Spędzaj czas z tymi, którzy sprawiają, że jesteś szczęśliwy, a nie z tymi, na których musisz robić wrażenie.

Są też osoby, które nas krytyują, ale nie po to by nas zniszczyć. Tylko byśmy zobaczyli inny punkt widzenia. Dobre duchy, które cieszą się z naszych sukcesów. Takich ludzi słucham, czasem pytam o radę. Nie jestem idealna. Dlatego cieszę się, gdy życzliwe mi osoby powiedzą mi prawdę.

Łatwo się pisze prawda, ale jak to wygląda w praktyce?

Od paru miesięcy mam do rozwiązania sytuację rodzinną. Zaczęło się nagrywanie mnie, szpiegowanie, wypytywanie dziecka o wszystko. Sytuacja jest mocno napięta i trudna. Druga strona nie jest skora do rozmowy, nie przyjmuje moich argumentów, liczy się tylko jego racja i jest zdanie. Próbuje kontrolować moje życie choć już dawno nie jest jego częścią. Przez pierwszy okres nie spałam po nocach, denerwowała mnie praca, byłam non stop spięta, zdenerwowana jak tykająca bomba. Musiałam się kontrolować co mówię i co robię
Pewnego dnia usiadłam i pomyślałam- Kaśka, musisz rozwiązać ta sytuacje to fakt, ale nie możesz pozwolić by ktoś kontrolował twoje życie.
Przestałam się przejmować, że jestem nagrywana- trudno skoro ktoś chce na to tracić czas i pamięć w telefonie jego sprawa. Skoro ktoś tak bardzo interesuje się moim życiem, zazdrości mi pracy i mieszkania w kredycie to jest jego problem nie mój. To jest jego problem, że nie chce dogadać się jak człowiek i woli załatwiać wszystko przez prawników i sądownie. Zaakceptowałam to, że taka jest jego decyzja i uszanowałam. Tak w życiu bywa i tyle. Przetłumaczyłam sobie, że rozwiązanie tej sytuacji jest niezbędne bym mogła dalej żyć.
Zaczęłam spać, lepiej wyglądać, wypoczywać, skończyły się problemy w pracy. Zaczęłam znów spokojnie żyć. Oczywiście każdego dnia powtarzam sobie, że nie pozwolę by ktoś wchodził z buciorami w moje życie. 

Na człowieka składają się wybory i okoliczności. Nikt nie ma władzy nad okolicznościami, ale każdy ma władzę wyboru.

To Ty musisz podjąć decyzję, czego chcesz. To Ty musisz zdecydować czyje zdanie jest dla Ciebie ważne. To ty musisz zdecydować czy pozwolisz się kontrolować. Każdy z nas trafi na tzw palanta w swoim życiu, ale to od nas należy jaki dystans od siebie pozwolimy mu trzymać.

Jeśli robisz coś dla siebie, to nie rób tego kosztem innych. Jeżeli robisz coś dla innych nie rób tego kosztem siebie.

Życzę Wam, aby żaden palant nie psuł Wam życia i byście nauczyli się radzić z nimi jak najmądrzej. Życie jest zbyt, krótkie, aby się przejmować. Miłego dnia i dużo pozytywnej energii !!

niedziela, 15 października 2017

Equilibra Arganowy płyn micelarny

Ile litrów płynów micelarnych zużywamy w ciągu roku ? Myślę, że mnóstwo. Ja na pewno. Moim ulubionym, był i pewnie długo pozostanie płyn micelarny Bioderma. Ja jednak jestem otwarta na nowości zawsze i wszędzie. Po płyn micelarny Equlibra sięgnęłam bez wahania i z ogromną nadzieją, że uda mi się znaleźć alternatywę dla mojego ulubieńca.



Oj wielkie nadzieje miałam do do tego płynu. Jakie są jego plusy a jakie minusy?

Plusy: zdecydowanie wygodne opakowanie. Pompka jest bardzo wygodna w użyciu. Nie zgubimy zakrętki-tak jestem w tym mistrzem. Przezroczyste opakowanie pokazuje nam ile płynu jest w środku. Butelka dość odporna na wilgoć panującą w łazience.


I niestety jak dla mnie na tym by się kończyły moim zdaniem jego plusy

Przede wszystkim jego wydajność jest średnia- dosyć dużo płynu potrzebujemy, by zmyć makijaż. Ilość wacików rośnie...

Nie szczypie mnie w oczy ale nie domywa dobrze tuszu. Mówimy o tuszu zwykłym- niewodoodpornym i nie jest to wina tuszu, bo wypróbowałam ten micel na paru.

Kosztuje około 19 zł za 200 ml. Okey jest dużo tańszy niż moja ulubiona Bioderma, ale przekładając to na wydajność wychodzi na to samo. Dokładając moje nerwy z niedomytego tuszu nie jest wart tych pieniędzy. Jako dodatkowy krok do oczyszczania może i się sprawdza. Nie podrażnił mojej skóry, ale też nie widzę jakiegoś cudownego efektu pielęgnacyjnego.

Niestety wielkie rozczarowanie.....

czwartek, 12 października 2017

Life for Madaga Balance 24h

Cerę mam mieszaną, chociaż z tendencją do przesuszania. Niby broda i nos czasem się świecą, czasem coś wyskoczy, ale potrzebuję nawilżenia. Przyszedł teraz gorszy okres dla naszej skóry. Zdecydowanie wypijam mniej wody. Herbata, dobra kawa to ostatnio moi sprzymierzeńcy. Zapewne to odbija się w dużej mierze na słabszym nawilżeniu mojej skóry. Dodatkowo zaczęliśmy sezon grzewczy. Powietrze suchsze... nawet ostatnio odczuwam to na ciele chociaż do tej pory nie miałam takiego problemu.

Z inną wersją kremu Life for Madaga Mineral Cream miałam już styczność. Dziś o wersji Balance 24 dla skóry mieszanej i normalnej- wydawałoby się stworzony dla mnie. Ale czy tak jest ? Czy znalazłam swój ideał ?


Jest to krem zarówno na dzień jak i na noc. Jak widać pokłon dla producenta za opakowanie. Pompka z tłokiem dzięki czemu krem ani nie ma dostępu powietrza ani nie grzebiemy paluchami . Dodatkowo zużyjemy go do końca dzięki temu ze jest popychany przez tłok. Na powierzchnię twarzy zużywam około 2 pompki. Czasem trzy przy słabszym nawilżeniu skóry. Sprawdza się pod makijaż. Nie roluję się. Na noc zazwyczaj też mi wystarcza, chociaż czasem lubię wysmarować się olejkami.


Zapach jest delikatny- nic nachalnego. Wchłanianie jest dosyć szybkie i w sumie tak naprawdę nie miałabym się do czego przyczepić.
Jednak jego poprzednik sprawdził się zdecydowanie lepiej. Ta wersja nie daje mi takiego uczucia nawilżenia.
Dodatkowym problemem jest dostępność tego produktu.  Dedykowany jest jako marka profesjonalna i raczej cięzko bedzie go dostać... cóż... płakać nie będę wolałam poprzednią wersję :)

poniedziałek, 9 października 2017

Projekty denko- wrzesień

Rozpoczynam projekt denko. Wiem, że wiele z Was to stosuję i myślę, że to super pomysł żeby zmobilizować się do zużywania kosmetyków ;) Postanowiłam i ja dzielić się z Wami swoimi zużyciami.



Co udało mi się zużyć, aż do samego dna we wrześniu ? Jeden produkt poleciał w kosz, bo nie nadawał się do zużycia. Który ? Przekonajcie się sami.



W kategorii balsam do ciała tym razem udało mi się zużyć Aqua Pi Body Perfector Composition. Kilka słów już o nim było, polubiliśmy się jednak cena jego nie jest mała, poza tym w zapasie jest jeszcze trochę balsamów do przetestowania, a to z nimi mam największy problem.


Kremy do rąk bardzo ciężko mi się zużywa. Zazwyczaj mam otwarte parę sztuk i ciężko mi je zdenkować. Ten produkt nie jest w zasadzie typowym kremem do rąk. Można o wykorzystać w każdym miejscu, gdzie nasza skóra jest sucha. Swederm Hud Salva -produkt polecam jak najbardziej :)


Organic Shop peeling do ciała Papaja. Jego recenzja jeszcze się nie pojawiła. Poczytać możecie jednak o jego innych zapachach pomarańczowym, trawie cytrynowej i malinie. Te produkty są ostatnio zdecydowanie moim odkryciem. Uwielbiam je za zdzieranie, zapachy no i cenę ! To świetne peelingi poniżej 10 zł :)

Żel pod prysznic star wars to zużycie mojego syna. Jest teraz trochę pomiędzy żelami bajkowymi, a tymi typowo męskimi. Ciężko mi coś powiedzieć o wydajności bo taki żel to on ma na parę razy. Ja nie wiem czy on je pije w tej wannie czy co...


Tusz do rzęs Maybeline Lash Sensational luscious black. Czy wy też używacie paru tuszy na raz ? Jakoś nigdy nie mogę ich zużyć do końca. Niby produkt używany codziennie.  Należy raczej do średniaczków, więc już się nie spotkamy. Może dlatego tak ciężko było by sięgnął dna.

Płyn Micelarny Bioderma do cery wrażliwej. Przedstawiać go nie trzeba. Nasz romans trwa od dawna i myślę, że szybko się nie skończy. Kolejne zdenkowane opakowanie za nami.



Kobo Loose Powder- zorientowałam się, że nie zrobiłam jego recenzji. Ale macie tutaj inną jego wersję tzn inną wersję kolorystyczną.


I dobrnęliśmy do produktu, który polecał w kosz ze względu na brak współpracy między nami, ale o szczegółach będziecie mogli poczytać w najbliższym czasie.

Kobo Healty Luminous make up- dawałam mu parę szans, niestety nie skorzystał. Musiałam wystawić go w kosz z mojego życia.



Moje zużycia może niewielkie, ale jestem dumna, że troszkę rozluźniłam łazienkę :) Jest miejsce na inne kosmetyki.

sobota, 7 października 2017

Beauty Home spa Odmładzająca maska na tkaninie kolagenowa

Przy jednaj z ostatnich wizyt w Biedronce dołapałam maseczkę na płacie. A, że gęba już coraz starsza to maseczki stosować należy ;) Wzięłam ją z ciekawości. Lubię maski na płacie- wyciągasz- nakładasz i ciach . Maska kosztowała całe 4 zł, także długo się nie zastanawiałam i szybciutko wrzuciłam ją do koszyka.

'
Maska kolagenowa to luksusowa maseczka w postaci tkaniny nasączonej serum z wysoką zawartością kolagenu, który bezpośrednio wpływa na zwiększenie wytrzymałości skóry, poprawia jej elastyczności i jędrność oraz spowalnia proces powstawania zmarszczek.

Tak więc zrobiłam sobie peeling i zasiadłam z maseczką . Szczerze po jej zdjęciu nie czułam ani nawilżenia, ani napięcia, ani cudownie odbudowanej skóry. ani ujędrnienia i nie byłam też widocznie odmłodzona ;)

Nie oczekuję rozprasowania zmarszczek za 1-szym razem ale mogłabym czuć, że maseczka zrobiła cokolwiek na mojej twarzy- chociaż ją nawilżyła. Tu nie czułam nic.

Dobrze, że na wyprzedaży kosztowała 4 zł, bo bym klnęła pod nosem ;p

środa, 4 października 2017

Naturalny szampon do wlosow farbowanych

O moim ulubionym ostatnio szamponie Milk Shake Silver shine pisałam Wam tutaj. Jednak po mojej ostatniej przygodzie która skończyła się różowymi włosami nie mogę go używać. Swoją drogą jak połączenie fioletowego szamponu z różowymi włosami mogłoby wyjść dość ciekawie :)
Doceniam mocno ekologiczne szampony do włosów ze względu na szybko wysuszająca się  skórę głowy. W jakimś zamówieniu lawendowej szafy postanowiłam wypróbować jakiś nowy szampon. 


Tym razem padło na Natura EsTonica do włosów farbowanych


Jest dość wydajny. Ma całkiem fajne zamknięcie dzięki czemu nie gubię zakrętki. Gęstość jest odpowiednia. Nie wylewa się za dużo szamponu dzięki czemu się nie marnuje. Nie pieni się zbyt mocno co zdecydowanie moim zdaniem jest na plus. Łatwo go wypłukać. jest bardzo delikatny . Bardzo nieznaczenie wypłukuje mój to różowy pigmencik z włosów. Nie wysusza skóry głowy nawet przy codziennym myciu. Na tez bardzo dobra cenę- za 400 ml szamponu musimy zapłacić około 13 zł. Moje włosy, choć mocno rozjaśniane nie są po nim tępe na końcach. Mogę po nim nie użyć odżywki i bez problemu rozczeszę włosy. 

niedziela, 1 października 2017

Paletka Freedom Rock & Roll Queen

Pamiętacie ostatnie spotkanie blogerek w Krakowie ? Dostałyśmy wtedy do przetestowania trochę nowości. Miedzy innym paletki do makijażu. Dziś będzie właśnie o jednej z nich.



Paletka zawiera 20 cieni. Część jest matowych, częśc perłowych. W zasadzie w całości przypadła mi do gustu. Kolory są zróżnicowane , ale jak dla mnie idealnie wpasowują się w jesienny klimat.


Wiadomo, paletka nie jest szczytem wysokiej jakości. Wykonana jest z plastiku- jak dla mnie nie jest to jakieś badziewie. Posiada duże lusterko, przy którym nie raz już udało mi się pomalować.


Górna część palety prezentuje się następująco. Nawet maty dają jakoś radę. Pigmentacja dla mnie jak za cenę tej palety jest dosyć przyzwoita. Wiadomo perłowe cienie zwykle dają radę. Ale maty też całkiem nieżle sobie radzą. Tracą trochę na intensywności przy blendowaniu, ale jest to w miarę do zaakceptowania.


Czwarty z kolei cień w dolnej części jest dosyć słabo widoczny an skórze. Na powiekach również szału nie robi. No ale 1/20 jest to wynik w miarę do zaakceptowania ;) Cienie najlepiej nakładać na bazę inaczej nici z idealnego wyglądu wieczorem. Ja zwykle jestem na nogach cały dzień i bez bazy makijaż wieczorem wygląda już słabiutko.

Ja natomiast pozytywnie odbieram tą paletkę. Kosztuje około 30 zł za 20 cieni. Dobrze się nimi pracuje. Ładnie się blendują. Nie oczekiwałam po nich super trwałości bez bazy i nie myliłam się. Mimo tego uważam że to całkiem niezła paleta jak za takie pieniążki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...